środa, 4 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 8

Przełknęłam ślinę i spojrzałam na jego zniewalający uśmiech . Oparł się o mały bar i dalej mi się przyglądał .
- Bardzo śmieszne .- odpowiedziałam nabierając powagi .
Posłał mi kolejny uśmiech .
- Jesteś tu sama ? - zapytał uwodzicielskim głosem i nachylił się nade mną .
- Nie .- odrzekłam , po czym zatonęłam w jego cudnych oczach . Pomyślałam o Alex ale nie mogłam oderwać wzroku od chłopaka .
- To czemu tak sama tutaj  stoisz ? - zapytał .
- A co ? nie można . - wypiłam kolejny kieliszek i lekko się skrzywiłam .
Uśmiechnął się uroczo i znów jego wzrok skupił się na mnie .
- Napijesz się ? - zapytałam lejąc kolejny kieliszek .
- Nie , dziękuję .-odpowiedział miłym tonem a ja przełknęłam kolejną porcję .
Zadziwił mnie swoją odpowiedzią ale nie miałam zamiaru przerywać mojego " procesu zapominanią " jak to nazwałam .
- A ty co tutaj robisz ? -spytałam z uśmiechem .
- Szukam kogoś . - odpowiedział tajemniczo . - Ale chyba już znalazłem . - dodał z łobuzerskim uśmiechem .
Zatkało mnie totalnie . Już miałam odpowiedzieć kiedy to na moim horyzoncie pojawił się David . Nie tylko nie teraz ! Obróciłam się przodem do barku i zasłoniłam twarz włosami . Chłopak zaczął mi się dziwnie przyglądać .
- O co chodzi?- spytał .
Wtedy podszedł do mnie David , a ja kątem oka zobaczyłam tylko jego bordową koszulę .
- No nareszcie cię złapałem Jules. - powiedział lekko zadowolony .
- I co masz teraz zamiar zrobić ? - zapytałam ze złością .
Spojrzałam na jego twarz , na której malowało się nieporozumienie .
- Chodź na górę to spokojnie porozmawiamy . - powiedział spokojnie i chwycił mnie za nadgarstek . Wyrwałam rękę z jego uścisku .
- Daj mi spokój .- powiedziałam nieco głośniej i zrobiłam krok w tył .
David poszedł w moje ślady coś mamrocząc lecz drogę zagrodził mu nieznajomy chłopak .
- Masz jakiś problem ? - zapytał podniesionym głosem nieznajomy i zmierzył Davida wzrokiem . Byli tego samego wzrostu .
- Nie wtrącaj się . -odrzekł wkurzony David i popchnął chłopaka .
Wtedy nieznajomy rzucił sie na niego z pięściami . zaczęli szamotać się ze sobą , a kilka osób widzących to stanęło i zaczęło im dopingować . Boże , sama muszę reagować .
Podeszłam do nich ostrożnie ale szybkim i niepewnym krokiem . Wyciągnęłam dłonie i zaczęłam ich rozdzielać , co zresztą nie dało żadnych skutków . Chłopak , który jeszcze przed chwilą stał obok mnie odepchnął mnie lekko ręką do tyłu. Bójka zaczęła się na nowo. Stałam spanikowana nie wiedząc co mogę jeszcze zrobić . jacy oni wszyscy są pojebani ! Do akcji wkroczył jakiś koleś w kruczoczarnych włosach nieco wyższy od dwójki walczących kretynów . No jeden mądry się znalazł . Zaczęłam rozglądać sięw poszukiwaniu Alex . Znalazłam ją stojąca zaraz na przodzie z przerażoną miną . Podbiegłam do niej . Wzięła mnie na zszokowana na bok i powiedziała odrętwiałym głosem , aby poszła na górę i tam na nią zaczekała . Nie miałam zamaru zaprzeczać ale bałam się ją zostawić tu samą . Ostatecznie uspokoiła mnie i powiedziała , ze nad wszystkim zapanuje . Chciałam jej wierzyć na słowo . Weszłam po schodach na górę zapamiętując ostatnie odgłosy bójki . Tłum , który zebrał się wokół tych dwóch palantów dalej żywiołowo dopinował oby dwóch .  Weszłam do pokoju Alex pozostawiając drzwi na wpół otwarte . Zaczęłam nerwowo przechadzać się po pomieszczeniu . Boże Alex tu przyjdzie i obiecuję, żęidę do DOMU ! PROSTO DO DOMU ! Po co ten koleś się wtrącił ? Poradziłabym sobie  tym dupkiem Davidem . A może dobrze , że się wtrącił ? Chciał tylko pomóc . Zresztą to David go popchnął . nie no kurwa muszę skończyć ztym debilnym gadaniem sama do siebie ! Co ja mam jakieś rozdwojenie jaźni ? jestem taka wściekła , że to przeze mnie Alex może mieć kłopoty . Znów podjęłam bezsensowną rozmowę ze sobą , kiedy to na korytarzu rozległa się chicha rozmowa .I to na pewno nie był głos Alex . Ciekawa umilkłam i podeszłam bliżej drzwi . Głosy stały się wyraźniejsze . Jednak tony mieszały się ze sobą i muzyką dochodzącą z dołu . Przyłożyłam głowę jeszcze bliżej drzwi .
- I co ... załatwiłeś już tą sukę ? - zapytał jeden męski głos.
- Daj mi trochę więcej czasu .
- Ile jeszcze mamy czekać ? Koleś nie daje kasy to my mu kasujemy siostrę . Proste . Chyba , że wymiękasz stary .
Co ? Kto to kurwa jest ? Kogo skasować ? ! Nie no musze to zrobić bo wybuchnę . Otwarłam drzwi i wyjrzałam na korytarz . Oby dwie głowy chłopaków zwróciło się ku mnie . I znów mnie zamurowało . jednym z kolesi był chłopak , który przed chwilą rzucił sie na Davida z pięściami . Nawet nie wiem jak mu było na imię . Drugi to był mężczyzna o wyraźniejszych rysach twarzy aczkolwiek był wyższy od " kumpla obok " . To koleś , który rozdzielił bójkę na dole .Chłopak z zielono - niebieskimi oczami miał rozciętą wargę to ciekawe jak wygląda David ! Ruszyłam niezdarnie i powoli w stronę schodów , gry drogę zagrodził mi koleś w kruczoczarnych włosach .
- Dokąd się wybierasz panienko ? - zapytał ze sztucznym uśmiechem.
Chciałam się stąd jak najszybciej urwać .
- Tom zostaw ją . - usłyszałam głos za sobą .
- Nie przegapię takiej okazji . Nie jestem takim pojebańcem jak ty . - powiedział Tom i zza pleców ( ze spodni ) wyciągnął pistolet . Małą czarną podręczną broń .
Boże !!!!!!!!!!!!! Z moich ust wyrwał się lekki pisk, a na twarzy zagościło przerażenie . Cofnęłam się do tyłu . Tom celował mi prosto w głowę ! W moich oczach pojawiły się łzy spowodowane bezradnością . Kurwa co mam robić ? Mój mózg właśnie wybuch i tysiąc czarnych scenariuszy przeszło mi przez głowę .
- Nathan nie każ mi długo czekać . - powiedział mężczyzna do chłopaka , który stał za mną.
NIE I JESZCZE ON ? JUŻ PO MNIE !? .Krzyczałam na siebie w środku . Moje przerażenie i strach rosło z każdą sekundą a oczy napełniły się słonym płynem .
- Tom weź spuść tą broń i wyluzuj. - powiedział chłopak za mną ( a więc miał na imię Nathan ) .
- Nie ma kurwa żądnego wyluzuj . Daliśmy ci zadnie i masz je wykonać a jak nie to sami się tym zajmiemy .- powiedział groźnie Tom i spojrzał na chłopaka , który zbliżył się do mnie i stanął przed mną zasłaniając mnie swoją piersią .
Czego oni ode mnie chcieli ?
- Proszę ... nie rób tego ...-powiedziałam a raczej wyszeptałam zapłakanym tonem .
Chłopak spojrzał na mnie ( według mnie z czułością ale nie zwracałam na to uwagi . JAKIŚ KOLEŚ MIERZYŁ DO MNIE Z PISTOLETU ) i ruszył szybkim  krokiem ku Tomowi .Nic więcej nie zdążyłam zauważyć , bo upadłam na ziemię . Czułam okropny ból z tyłu czaszki . Ostatkami sił dostrzegłam kontury jakiegoś chyba łysego faceta , który zadał mi cios . Straszny ból przeszył moje bezwładne ciało . Oczy same zaczęły mi się zamykać .

wtorek, 26 listopada 2013

ROZDZIAŁ 7

Podniosłam się znowu z łóżka i rzuciłam kołdrę na prześcieradło , zaścielając łóżko. Spojrzałam na zegarek - 9:53 . Godzina śmierci była co raz bliżej .Westchnęłam i udałam się do łazienki . A może jednak będzie fajnie- pocieszałam się w głębi i mimowolnie uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze . Uczesałam  się w luźnego koka i przebrałam się w spodnie dresowe i koszulkę . Powolnym krokiem udałam się do kuchnio - salonu . Moje mieszkanie zawsze było małe i już zdążyłam się do tego przyzwyczaić .  Lubiłam moje ciasne  cztery kąty . Zaparzyłam herbatę i zjadłam trochę przypalonego omleta . Przyznaje się bez bicia - do gotowania też zbytnio nie miałam talentu no ale cóż poradzić . Wreszcie mogłam w spokoju usiąść na kanapę i odpocząć . Włączyłam jakiś rozrywkowy program i zaczęłam sączyć  herbatę . Oglądałam ( nawet z zaciekawieniem ) show . Z transu wyrwał mnie dzwonek telefonu .
- Cześć Alex . -powiedziałam z entuzjazmem .
- No cześć . -odpowiedziała .
- Co tam u ciebie ?
- Zaprosiłam parę osób dodatkowo na imprezę . - odrzekła zadowolona.
- No mów dalej . - ponaglałam ją ciekawska .
- No i wśród tych osób jest przystojny chłopak , który mnie zagadał przed chwilą jak stałam za barem . - Powiedział, że ma jeszcze paru kumpli i może im zaproponować wstąpienie na imprezę . - powiedziała na jednym oddechu i prawie pisnęła do słuchawki z radochy .
Odsunęłam na chwilę telefon od ucha i po chwili znów przyłożyłam do niego słuchawkę .
-No i co dalej ?- zapytałam lekko się uśmiechając .
- To , że na pewno dzisiaj zaszalejemy .
Oby dwie wybuchłyśmy gromkim śmiechem .
- To widzimy się wieczorem u mnie . -powiedziała .
- Jasne .
- No to ja idę trochę popracować . - odrzekła miło , po czym się rozłączyła .
- Pa .- powiedziałam szybko, zanim odłożyła słuchawkę.
No tak drugą rzeczą , którą Alex kochała nad życie ( nie wliczając oczywiście swojej najlepszej przyjaciółki , czyli mnie ) . Zerknęłam na zegarek , co chyba ostatnio stało się moim nałogiem . Dochodziła 15 :00 . Bożę , jak ten czas szybko leci . Obejrzałam chyba tylko jakieś trzy odcinki jakiegoś show , a tu zostało mi zaledwie 6 godzin życia . Wstałam z kanapy i udałam się w kierunku lodówki . Nie powiem trochę zgłodniałam . zaczęłam w niej szperać ale nie znalazłam nic sensownego . No dobra Jules weź się w garść i idź do sklepu . Zrobiłam skwaszoną minę ale w końcu wyszłam z domu . Moja jedna strona chciała strajkować . Druga natomiast chętnie by coś przekąsiła . Nie no muszę przestać z tymi moim wewnętrznymi " wojnami ".Weszłam do pierwszego lepszego sklepu z żywnością i zaczęłam się przechadzać między półkami. W końcu zdecydowałam  się na Spaghetti . Wzięłam potrzebne rzeczy i ruszyłam ku kasie . Zatrzymałam się jednak nie przy kasie tylko przy stojakach z gazetami . Na pierwszej stronie było zdjęcie Emmy . Chwyciłam gazetę i lekko zmieszana poszłam do kasy . kiedy wyszłam ze sklepu od razu odetchnęłam świeżym powietrzem . Wyjęłam gazetę z siatki i otwarłam na artykule o rzekomym zabójstwie . nie wiem dlaczego to mnie tak interesowało . Zaczęłam  czytać .
" Jak już państwu wiadomo dnia 15 września została zamordowana Emma Wotte . Była ona uczennicą szkoły Hight Rell School . Niestety nikt z jej rodziny i znajomych nie zauważył nic podejrzanego . Na razie policja nie ma jeszcze żadnych podejrzanych , jednak świadkowie twierdzą , że była to kobieta o długich włosach , w której towarzystwie widziano ofiarę . Inni natomiast twierdzą , że dziewczyna zrobiłam to sama . Co jest prawdą? "
Szłam i nie mogłam w to uwierzyć , Ściskałam kurczowo gazetę i odłożyłam ją dopiero na stole w kuchni . Po co Emma miałaby zrobić to sama ? To wszystko było jakieś pokręcone i tyle . Zabrałam się za szykowanie obiadu , aby uspokoić swoje myśli . Resztę czasu spędziłam przed telewizorem oglądając jakieś denne komedie.Po całym dniu nieróbstwa wstałam w końcu o 20:00 i zaczęłam powoli się ogarniać . Wysłałam sms do Lucy z adresem Alex i weszłam pod prysznic . Obmyłam się szybko , nie zmaczając włosów . Po odświeżeniu owinęłam się ręcznikiem i udałam się w kierunku szafy . Po długich spekulacjach wybrałam jeansowe rurki , biały top i skórzaną kurtkę , którą wczoraj nabyłam . Do tego planowałam ubrać czerwone trampki . Może nie wyglądałam zbyt seksownie ale mnie tam było wygodnie . Na końcu rozpuściłam włosy , które swobodnie opadły na biały top i zrobiłam delikatny makijaż , czyli tusz i cienie . Zrobiłam ostatnie poprawki i niechętnie wyszłam z domu . Ruszyłam przed siebie  ulicą Maddox St . Alex mieszkała kilka przecznic dalej więc szłam powoli nie spiesząc się . Już z dala słychać było odgłosy muzyki . Może będzie dobrze , wezwą gliny i po sprawie . Ale nie , miałam inny plan , chciałam dzisiaj ostatecznie wygrać z tym pojebanym smutkiem dotyczącym Davida i upić się do upadłego . No to będzie się działo . Westchnęłam i lekko  uśmiechnięta weszłam na teren domu . Przed domem znajdowało się mnóstwo ludzi .Kręcili się koło wejścia do domu i koło małego baru wystawionego na pewno przed Alex . To ona miała takie pomysły, chociaż był to jeden z lepszych . Podobało mi się to . Weszłam do domu , gdzie dudniła muzyka . Nie potrafiłam odróżnić co to za rodzaj muzyki jednak strasznie  targała  moje uszy  . Skrzywiłam się lekko kiedy poczułam zapach dymu papierosów . W środku też było mnóstwo ludzi . Zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu Alex ale to ona pierwsza mnie dopadła .
- Chodź na górę . - powiedziała a raczej wykrzyczała mi na ucho .
Poszłam za nią schodami do góry . Wpuściła mnie do swojego pokoju .
- Co tu tyle ludzi ? Jest dopiero  w pół do jedenastej . -powiedziałam zdziwiona .
- A tak jakoś ich przywiało . - odrzekła zadowolona .
Włosy spiętę miała w wysokiego kucyka . Na sobie miałam trampki , krótkie szare spodenki , koszulkę z nadrukiem czaszki i koszule w kratę .
- Mówiłam ci , że ta kurtka będzie świetna . - rzekła z szerokim uśmiechem .
Odzajemniłam grymas .
- Będzie fajnie . Idziemy się bawić ! . -wykrzyczała śmiejąc się zbiegłyśmy po schodach .
Alex na prawdę była moim najlepszym kompanem do zabawy . Podeszłam do małego , lecz wypełnionego baru w domu , a ja poszłam w jej ślady .
- Trzymaj .- powiedziała i podała mi szklankę z drinkiem .
Spojrzałam na nią i zabrałam szklankę z napojem . Obydwie zaczęłyśmy pić spragnione rozrywki .
Szczerz to chyba bardziej Alex no ale smakowało mi więc było okej . Po wypiciu ( co udało mi się prawie bez zadławienia się)  Alex zaczęła ciągnąć mnie na parkiet , gdzie roiło się od chłopaków wypatrujących " fajnych lasek " . Nie za bardzo byli w moim typie . Ale dałam się namówić i wyszłam potańczyć . Już po chwili nabrałam odwagi i dałam się ponieść muzyce , która już nie biła tak mocno po uszach jak przedtem . Ruszałam się w rytm , a obok mnie wirowała szczęśliwa Alex . Uśmiechnęłam się do niej . Byłam totalnie zrelaksowana . Wtedy poczułam czyjeś dłonie na swoich biodrach . Zbulwersowana momentalnie obróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z jakimś kolesiem . Uśmiechnął się łobuzersko i chciał znów objąć mnie w talii jednak ja byłam szybsza i odsunęłam się od niego i zeszłam z parkietu posyłając mu groźne spojrzenie . Stanęłam koło " mini " baru i spojrzałam na kolesia jeszcze raz . Już obczajał inną laskę. Nienawidziłam takich facetów . Frajer - pomyślałam i zauważyłam Alex w towarzystwie dwóch kolesi . Świetnie się bawiła i miałam zamiaru jej przerywać . Odwróciłam się przodem do blatu i nalałam sobie wódki do kieliszka . No to jedziemy . Wypiłam duszkiem pierwszy kieliszek i co raz to bardziej pragnęłam drugiego . Moje usta już prawie dotykały opuszków kieliszka kiedy to poczułam czyjś oddech przy swoim uchu .
- No kogo ja tu widzę .- wyszeptał męski głos .
Jego barwa była mi doskonale znana . Opuściłam rekę z kieliszkiem , a z niego ulało się kilka kropel . Pomimo głśnych basów muzyki JEGO głos utkwił mi w pamięci . Obróciłam się powoli i ujrzałam chłopaka o cudownych niebiesko-zielonych oczach . Swoje brązowe włosy miał uniesione do góry co dodawało mu jeszcze więcej uroku . Rozpływałam się . To chłopak , który prawie potrącił mnie samochodem . Uśmiechnął się uroczo , a mnie totalnie zatkało .
- Aż tak ci wpadłem w oko?-zapytał rozbawiony .
No Jules odezwij się - dodawałam sobie odwagi .

_______________________________________

Rozdział jest dedykowany Paulinie Czubaj , która cierpliwie czekała na rozdział ; * Dziękuje <3

niedziela, 17 listopada 2013

ROZDZIAŁ 6

Po godzinie 13 ruch w kawiarni trochę zmalał , a więc zostawiłam Lucy na chwilę samą i udałam się do James'a . Chciałam przekazać mu pieniądze za wczoraj . Zapukałam do jego małego biura i weszłam do środka po słowie " proszę " . Uśmiechnęłam się wchodząc niepewnie .
- Cześć James . - przywitałam się . - Przyniosłam ci pieniądze za wczoraj i resztę  dni . -wygrzebałam z kieszeni kilka banknotów i podałam w jego stronę . Westchnął i wziął pieniądze z mojej dłoni .
- Dziękuję . - odpowiedział prawie grzecznie . - Mogłabyś teraz dać mi chwilę spokoju ? - zapytał retorycznie .
Nie wiem co mu było ale wyszłam posłusznie i poszłam w stronę kasy , gdzie Lucy realizowała już połowę zamówień . Stanęłam oparta o blat .
- Duży tłok dzisiaj c'nie ? - zapytała Lucy kiedy skończyła obsługiwać ostatniego klienta .
Spojrzała na mnie uśmiechnięta . Ręką otarła czoło . Przytaknęłam na jej pytanie .
- Słuchaj nie wiesz gdzie tu można się dobrze zabawić . Wiesz jakiś klub czy coś ? - spytała Lucy po raz drugi .
- W okolicy to raczej tylko w tym studiu ale nie polecam . - odpowiedziałam szybko . - Najlepiej będzie jak wpadniesz na jutro na imprezę do mojej kumpeli . - dodałam z przekonującym uśmiechem .
Lubiłam Lucy i w końcu potrafiła się dobrze bawić , więc czemu miałabym jej nie zapraszać na imprezę w stylu Alex , czyli dziką .
- Impreza ? - odrzekła podekscytowana Lucy . - Trzeba było tak od razu . - w tym momencie przerwał jej głos James'a :
- dziewczyny , co to za pogaduchy ? Bierzcie się do roboty . - powiedział stanowczym tonem i klasnął w dłonie poganiając nas . Po chwili zniknął za drzwiami .
- Co mu jest ? - zapytałam zdziwiona .
Lucy odwzajemniła moje spojrzenie i machnęła ramionami na znak " nie wiem " .
- Lepiej wziąć się do roboty . - westchnęła i podała mi szmatkę .
Wzięłam ją i ruszyłam w stronę stolików , aby wyczyścić je do czysta . Chociaż szczerze nawet nie było czego czyścić . Podajże dwa czy trzy stoliki ubrudzone były kawą lub czekoladą . Lucy natomiast zajęła się rozpakowywaniem jakiś paczek , które stały na zapleczu . Wytarłam szybkimi ruchami wszystkie blaty i usiadłam na krześle zmęczona . Odetchnęłam głęboko i wyjrzałam za okno , przy którym siedziałam . Moją uwagę przykuł łysawy mężczyzna . Był na 100 % starszy ode mnie co zauważyłam po rysach jego twarzy . Wytężyłam wzrok aby lepiej mu się przyjrzeć . Ubrany był  w czarną skórzaną kurtkę i biały T-shirt . Stał oparty o mur jakiejś starej kamienicy . Jego wzrok czujnie obserwował każdy mój ruch . Nie no jeszcze brakowało mi jakiegoś faceta na doczepkę . Obróciłam głowę w bok i podskoczyłam przerażona kiedy ktoś otworzył z impentem drzwi z kawiarni . Ulżyło mi kiedy do pomieszczenia wpadła Alex  . Spojrzałam na szybę . Facet zniknął . Jeny ale ja dramatyzuje . Pewnie czekał na kogoś i tyle , a że ja mu się przyglądałam jak wariatka i moje myśli były po prostu zryte to już inna sprawa .
- No już zbieraj się . - powiedziała Alex prawie skacząc z radochy .
- Jak ? Co ? - zapytałam wyrwana z rozmyślań . - Przecież jeszcze nie ma nawet 15.00 . - spojrzałam z wyrzutem na zegarek . Dochodziło pięć po trzeciej . Nawet zegarek nie chce ze mną współpracować . - A no racja .
Podniosłam się z trudem z krzesła . lęk przed tym jej pomysłem znów powrócił . Co ona kombinuje ?
- Poczekaj , zaraz wracam . - odpowiedziałam padniętym głosem i udałam się ku zapleczu .
- Byle szybko . - usłyszałam za sobą .
- Tak , jasne .-odpowiedziałam sama do siebie .
Hej może nie będzie tak źle ? Może to będzie coś odlotowego ! - Pocieszałam się w głębi . Ale przeczucia miałam inne . Zdjęłam koszulkę i ubrudzony kawą fartuch , po czym włożyłam czystą bluzkę w paski . Przeczesałam ręką włosy , które się naelektryzowały i nałożyłam płaszcz . Weszłam do schowka w poszukiwaniu Lucy .
- To ja będę spadać . - odezwałam się kiedy w końcu ją znalazłam .
Zapisywała coś na kartce . Coś podliczała . Kiedy usłyszałam mój głos podniosła się z nad stołu i posłała mi miłe spojrzenie .
- A co do imprezy to widzimy się jutro około 22 .00 . - ciągnęłam dalej . - Adres wyślę ci jeszcze na komórkę .
- Okej . Na pewną wpadnę . - powiedziała ucieszona Lucy po czym zrobiła kilka śmiesznych ruchów tanecznych . Oby dwie wybuchłyśmy śmiechem . Pomachałam jej na pożegnanie i udałam się ku wyjściu . Alex stała z niecierpliwym wyrazem twarzy .
- No nareszcie ! - odetchnęła .
Przewróciłam oczami po czym wyszłyśmy ze Starbucks'a . Wsiadłam do jej granatowego lecz kobiecego samochodu . już po chwili jechałyśmy prostą ulicą .
- Mogę się już dowiedzieć co to za " niespodzianka " ? -zapytałam ciekawa .
- No dobra powiem ci ale pod warunkiem , że nigdzie nie uciekniesz . - powiedziała Alex prawie podskakując za kierownicą .
Dobra zaczynałam się poważnie zastanawiać nad  wyskoczeniem z samochodu . Wbiła we mnie błagalny wzrok za co ją skarciłam ale zgodziłam się .
- No to jedziemy na ZAKUPY ! - wyszczerzyła się .
- Co ? - zakrztusiłam się własną śliną.
Jakie zakupy do jasnej cholery ? Nie ja po prostu ją ukatrupie . Złapałam  głęboki oddech . Nie przepadałam za zakupami , przynajmniej od jakiś 2 lat .  Kiedy czegoś potrzebowałam to szłam w ostateczności . PO prostu nie lubiłam patrzeć na te wszystkie panienki , które chodziły i piszczały na każdą wystawę w sklepach . Nie wie co w tym było takiego fajnego .
- Nie no ja wysiadam . - oznajmiłam zrezygnowana .
- Oj no Jules . Jutro impreza i trzeba nam coś wybrać . - spojrzała na jezdnię a potem znów na mnie .
Chyba tobie trzeba coś wybrać .
- Mówiłam ci kiedyś , że cię nienawidzę ? - zapytałam z gorzkim uśmiechem .
- Ja też cię kocham . - rzekła szczęśliwa Alex .
Siedziałam przez chwilę chicho opanowując złość . Alex sprawnie zaparkowała pod jakimś centrum handlowym .
- No to jesteśmy na miejscu . - złapała za drzwiczki wysiadając z auta , a ja poszłam w jej ślady .
Udałyśmy się na ogromne centrum . Kiedy weszłyśmy byłam jeszcze bardziej zrezygnowana , już nawet chciałam ratować się ucieczką ale Alex wzięła mnie pod rękę i ruszyła w stronę jakiś marnych wystaw z ubraniami .Po kilku sklepach moje nogi już wysiadały ze zmęczenia . Jak ona z tym wszystkim wyrabiała ? Z każdym " cudownym " sklepem jej nogi nabierały szybszego tempa . Po paru ( długich jak dla mnie ) godzinach znalazłyśmy sklep gdzie Alex wybrała sobie cały zestaw , a mianowicie czerwoną koszulę w kratę i do tego biała bluzkę na ramiączkach z nadrukiem czaszki . Pod wpływem jej długich namów ( a praktycznie z przymusu ) kupiłam sobie skórzaną czarną kurtkę zapinaną na bok . Normalnie przyrzekłam jej , że to była moja ostatnia wizyta w centrum handlowym , przynajmniej na jakiś rok . kiedy wróciłam do domu nawet cieszyłam się , że Alex tak nalegała na tą niespodziankę. Zaczęłam uśmiechać się sama do siebie . Przed położeniem się do łóżka uporałam się jeszcze z tymi naczyniami i udałam się pod ciepły prysznic , który zawsze mnie relaksował . Położyłam się do łóżka około 23.00 nie jedząc nic , dlatego żę wcześniej byłyśmy z Alex na pizzy .
Następnego dnia obudziłam się wyspana . Zerknęłam na zegarek . Dochodziła 9.23 . Podniosłam się z łóżka . Dzisiaj nareszcie sobota . Lecz nie nacieszyłam się długo tą chwilą i opadłam znowu na pościel , przypominając sobie o imprezie . Zakryłam sobie głowę kołdrą . Oj będzie się działo.




Przepraszam , że tak późno dodałam ten rozdział i że tak przyśpieszyłam tą akcję ale chcę już przejśc do kolejnego rozdziału ; )

poniedziałek, 11 listopada 2013

ROZDZIAŁ 5

Rano obudziłam się totalnie padnięta . Spojrzałam na zegarek .Wskazywał na 8:23 . Podniosłam głowę do góry i oparłam się łokciami i łóżko . W pokoju był totalny bajzel . Na podłodze leżały butelki po winie . A no tak przypomniałam sobie - Alex . Podniosłam się i stanęłam na nogi .  Ściany lekko zawirowały przed moimi oczami ale w końcu zrobiłam krok ku drzwiom . Z każdym ruchem do przodu czułam , że obraz przede mną się wyostrza co mnie choć trochę ucieszyło . Nie chciałam przeleżeć w łóżku całego dnia . Otworzyłam drzwi i weszłam do kuchni w poszukiwaniu mojej wczorajszej pocieszycielki .
- Jak tam minęła noc ? - zapytała dosyć głośno Alex .
Spojrzałam na nią . Ubrana była w moją żółtą koszulę i swoje ulubione jeansy . Moją głowę opanował nieprzyjemny ból .
- Proszę , nie mów tak głośno . - odparłam prawie szeptem .
- A no tak , nieźle wczoraj zabalowałaś . -powiedziała rozbawiona . -Upiłaś się chyba trzema kieliszkami wina i ostatecznie poszłam położyć cię do łóżka , bo normalnie przepiłabyś chyba cały twój portfel . - dodała jednym ciągiem i zaśmiała się perliście .
- Daj mi spokój . - odrzekłam zmęczona , po czym ruszyłam w jej stronę i stanęłam za blatem w kuchni .
Postawiłam wodę na kawę .
- Przynajmniej choć na chwilę zapomniałaś o tym dupku .
I znów wszystko wróciło . Fala emocji , głównie złość i gniew , uderzyły mnie prosto w twarz jak wielki strumień zimnej wody .
- Dzięki , za przypomnienie . - spojrzałam na nią spod byka .
Uśmiechnęła się , ukazując swoje białe zęby .
- A w ogóle to co z tą imprezą ? - zapytałam , zmieniając temat . Zalałam swoją kawę .
-Już wszystkich wczoraj obdzwoniłam i ostatecznie przełożyłam ją na jutrzejszy wieczór . - odpowiedziała i poprawiła swoje blond włosy jednym gestem .
Super , kolejna noc nie przespana . A rano ? Tego to nawet nie chcę sobie wyobrażać . Totalny kac . Ale w końcu obiecałam jej , że przyjdę . Zresztą miałam zamiar ostatecznie zapomnieć o Davidzie i zacząć " normalnie " umawiać się z jakimiś kolesiami . To będzie w sumie niemożliwe , bo nie umiałam flirtować z chłopakami . No ale w sumie i tak nie mam nic lepszego do roboty , a przynajmniej na pewno nie zamierzam znów płakać .
- Do której dzisiaj pracujesz ? - zapytała z uśmiechem i usadowiła się na krześle przed ladą , za którą stałam.
Rozmieszałam kawę z cukrem i mlekiem .
- Jakoś do 15:00 . - odrzekłam . -  A co się stało ?
- To przyjadę po ciebie pod pracę . - powiedziała z tajemniczym  uśmiechem .
- Jeśli to kolejna niespodzianka to ja bardzo dziękuję . - podniosłam ręce w obronnym geście .
Nienawidziłam niespodzianek . I to jeszcze tych od Alex , które zawsze były dziwnie niebezpieczne .
- Czyli jesteśmy umówione . - odparłam zadowolona Alex . Już wiedziała , że wygrała . -Dobra , będę się już zbierać . Podwieźć cię do kawiarni ? - zapytała , wstając z wysokiego krzesła patrząc na mnie .
Spojrzałam na nią zastanawiając się chwile .
- Nie , dzięki przejdę się. I tak zaczynam o 10.30 . - dodałam z szczerym uśmiechem .
- Okej . To do zobaczenia . - powiedziała , po czym podbiegła mnie przytulić i zaczęła zakładać swoją cienką kurtkę .- Przepraszam , że tak bez pytania pożyczyłam sobie twoją koszulę .
Spojrzała na mnie przepraszającym wzrokiem .
- Daj spokój . - machnęłam ręką i upiłam łyk ciepłej kawy .
Kto jak kto ale z Alex zawsze wymieniałyśmy się ubraniami . Po prostu to była nasz tradycja . Zresztą dużo by tu tłumaczyć, a więc powiem w skrócie - byłyśmy dla siebie jak siostry . Na jej twarzy malowała sie promienna ulga , jakby trochę się mnie obawiała , zresztą była to moja ulubiona koszula no ale nie miałam zamiaru się z nią kłócić o takie coś. Ubrała się i stanęła kolo drzwi prawie naciskając na klamkę .
- To widzimy się potem . - powiedziała szczęśliwa  , choć nie wiem dlaczego . - Pa . - posłała mi swój radosny uśmiech i wyszła zamykając za sobą drzwi .
- Pa . - odparłam ale to bardziej do siebie niż do Alex .
Upiłam kolejny łyk . Po wypiciu kawy uprzątnęłam trochę bajzel w pokoju i kuchni . Co prawda nie byłam jakąś perfekcyjną panią domu ale nie potrafiłam funkcjonować w syfie . Kiedy w końcu ogarnęłam te butle po winie z podłogi , ruszyłam ku szafie , aby wyciągnąć z nich moje standardowe czarne rurki . Na górę nie umiałam się zdecydować aż w końcu trafiło na cienką , białą bluzeczkę w niebieskie paski . Pomalowałam rzęsy i rozczesałam swoje poplątane włosy . Nie mogłam się na niczym skupić . Cały czas myślałam o niespodziance Alex . Bałam się tego totalnie . Nie wiem co tej dziewczynie siedzi w głowie po mimo tego , że przyjaźnimy się od trzech lat . Poszłam do łazienki , aby umyć zęby i zakamuflować zapach wina z ust . Nie wiem co mnie tak poniosło wczoraj . Totalna zaćma . Wiem jedno , a mianowicie na pewno nie zrobiłam nic głupiego bo Alex by mi powiedziała . Wyczyściłam zęby szczoteczką i udałam się do " przedpokoju ". Ubrałam lekki kremowy płaszczyk i czarne trampki za kostkę . Wzięłam do ręki torbę i ostatni raz spojrzałam na mieszkanie . Wszystko było na swoim miejscu . Tylko zlew upchany był naczyniami , ale temu chciałam stawić czoła po pracy . Wyszłam z domu i zamknęłam za sobą drzwi . Kiedy znalazłam się na ulicy moje oczy momentalnie się zamknęły pod wypływem zimnego podmuchu wiatru . Nie pamiętam kiedy ostatnio świeciło tu słońce . Ruszyłam w prawą stronę . Mój telefon zawibrował . Wyciągnęłam go z kieszeni i idąc dalej przeczytałam 1895354 wiadomość od Davida :
" Co się stało ? "
On się pyta co się stało ? Przystanęłam  zszokowana na środku chodnika i wybuchłam gorzkim śmiechem . Momentalnie się opanowałam , bo ludzie zaczęli patrzeć na mnie jak na wariatkę . Przyspieszyłam kroku . Na ekranie komórki włączyłam opcję " usuń " i zaznaczyłam wszystkie nieprzeczytane wiadomości od Pana D . I gotowe !
Część mnie wybuchła płaczem ale druga - ta silniejsza podniosła mnie na duchu . A może on nic z nią złego nie robił ? Może nie potrzebnie jestem zazdrosna ? Jestem kretynką .
Nie ! Co ja w ogólne wygaduje ? On już dla mnie nie istnieje !
Prowadziłam ze sobą taką kłótnię , aż w końcu weszłam do Starbucks'a .
Spojrzałam na zegarek . 10:15 . Przynajmniej jestem na czas . Przebrałam się w fartuch i koszulkę z logo kawiarni , po czym udałam się na " sklep " kawiarni .
Panował dość duży tłok .
- Cześć Lucy . - przywitałam się z dziewczyną , która stała za kasą .
- Hej Jules .-odpowiedziała uśmiechnięta .
Chyba cieszyła się , że przyszłam bo choć na chwilę zrobi sobie przerwę . - Zapraszam do pracy .
Odwzajemniłam ciepły wyraz twarzy i przyjęłam pierwsze zamówienie - Latte . Zaczęłam je przyszykowywać i  moje myśli ogarnął ten tajemniczy chłopak . Nawet nie wiem jak on miał na imię  ale nie powiem był przystojny . Kurwa musiał mi się przypomnieć teraz , kiedy próbuję się skupić na pracy . Po prostu normalnie iść i się zabić . Podałam gotową Latte klientce i przyjęłam kolejne zamówienie .



niedziela, 3 listopada 2013

RODZIAŁ 4

Przekręciłam zamek od drzwi i weszłam do ciemnego mieszkania . Zapaliłam światło i uśmiechnęłam się smutno sama do siebie . Cieszył mnie widok szarej kanapy z białymi poduszkami , a nawet nieumyty kubek po rannej kawie , stojący na blacie w kuchni . Biło od tego naturalne ciepło . Nie było to sztuczne tak jak wszystko inne. Sztuczność nawet nie miała prawa się tu dostać . Rozebrałam się i położyłam buty obok drzwi wejściowych . Nastawiłam wodę na herbatę i w między czasie włączyłam telewizor , przechodząc między stolikiem a kanapą . Leciały jakieś Newsy . Zgłośniłam wpatrzona w ekran .
" Kolejny morderstwo , w okolicach Grange Rd . Zamordowana została młoda dziewczyna . Świadkowie twierdzą , że zbrodni dopuściła się kobieta o długich włosach , z którą wcześniej widziano ofiarę . Jeżeli znajdzie się ktoś , kto widział coś więcej , prosimy o jak najszybszy kontakt . Śledztwo trwa . "
W moich uszach zapiszczało . Opadłam sparaliżowana na kanapę i zakryłam usta ręką . Woda już dawno dała sygnał , na to że się gotuje . Ale mnie to nie obchodziło . Na ekranie właśnie pojawiło się zdjęcie młodej , naturalnej brunetki o jasnej cerze . Najgorsze było w tym wszystkim to , że ją znałam . Jej zielone kocie oczy przeszyły mnie nie wylot . Może nie rozmawiałam z nią na dużo ale nie mogłam pomylić ją z nikim innym . Często przychodziła do kawiarni po szkole . Miała na imię Emma . Przynajmniej z tego co pamiętałam . Nie miałam zbyt wiele okazji , aby zamienić z nią słowo ale dziewczyna nie wyglądała na kogoś kto ma jakieś problemy . Woda zaczęła wrzeć co raz głośniej . Dalej zszokowana wstałam z kanapy i ruszyłam ku czajnikowi . W drodze próbowała się otrząsnąć . Zalałam herbatę gorącą wodą i zaczęłam mieszać łyżeczką napój . Nigdy nie widziałam tej dziewczyny smutnej . Chociaż chodziły na jej temat różne plotki , aczkolwiek nie wiem czy prawdziwe , czy też zmyślone . Od Alex usłyszałam kiedyś , że Emma potrafiła spać z kilkoma chłopakami w jedną godzinę. Ale kto mógłby ją zabić ? Kobieta ? Nie to nie mogla być prawda . Miałam ochotę zaśmiać się gorzkim śmiechem . Wzięłam do ręki kubek z ciepłą herbatą i już miałam upić łyka , kiedy to do drzwi zadzwonił dzwonek . Odstawiłam z niechęcią kubek na blacie i ruszyłam powoli w stronę drzwi . Proszę , żeby to nie był David ! Nie on ! Nie w tej chwili !
Otworzyłam drzwi i wyjrzałam zza nich . Ogarnęła mną ulga , a na mojej twarzy zawirował lekki uśmiech .
- Hej mała . - przywitała się ciepło Alex .
- Cześć , cześć .- odpowiedziałam i otworzyłam szerzej drzwi , zapraszając ją do środka .
Weszła swoim szybkim krokiem , a ja zamknęłam za nią drzwi .
- Napijesz się czegoś ? - zapytałam , idąc do kuchni .
- A masz może jeszcze tą dobrą kawę ? - zapytała z nadzieją Alex .
- Coś tam się jeszcze wygrzebie . - odrzekłam z rozbawieniem .
Z Alex przyjaźniła się od 3 lat . Nigdy nie miałyśmy przed sobą sekretów , dzięki czemu rzadko się kłóciłyśmy . Była ona drobną dziewczyną , aczkolwiek miała silny charakter . Zawsze stawiała na swoim , co czasem mnie wkurzało . Nawet całkiem wyraźnie pamiętam jak się poznałyśmy . Weszłyśmy do tego samego sklepu , do " New Sun " . Szukałam czegoś na rozpoczęcie nauki w nowej szkole . I od razu w oczy rzuciły mi się śliczne buty na wysokim obcasie z czarnego zamszu . No i oczywiście wtedy napatoczyła się Alex i zaczęła się bitwa o ostatnią parę butów . Ostatecznie potem nosiłyśmy je na zmianę . Później okazało się , że musimy dzielić razem pokój w akademiku . No i przyjaźń sama się jakoś rozwinęła . Od tamtej pory jesteśmy prawie nierozłączne . Czasem zastanawiam się jak ja mogę z nią wytrzymać no ale potem myślę o rzeczach , których dla mnie zrobiła i wiem , że bez niej wylądowała bym na samym dnie . Potrafiła wyciągnąć mnie z każdej sytuacji , zawsze była przy mnie . I za to ją lubiłam .
Poznać ją można było po jej ślicznych blond włosach i przede wszystkim trampkach ( te czarne buty o które się pobiłyśmy , były ostatnie jakie założyła na obcasie ) .
Usiadła na kanapę , a ja nastawiłam wodę i nasypałam kawę do kubka .
- Słyszałaś o Emmie Luiz ? - zapytałam czekając na wodę .
- A kto by o niej nie słyszał ? - odpowiedziała pytaniem , lekko rozbawiona .  Prychnęła .-Wszędzie o niej mówią . " Biedna Emma " albo " Była moją najlepszą kumpelą , kto mógłby zrobić coś tak okropnego ? " - zaczęła naśladować głosy dziewczyn , dobierając do tego idealne miny . - Rzygać mi się już nią chce . I szczerze to jakbym mogła , sama zabiłabym tą sukę. - dodała i zerknęła na mnie .
Buchały z niej emocje . Zalałam jej kawę i zaniosłam na stół . Wróciłam po swoją herbatę .
- Wiesz , nie wierzę  , że mogłaby to zrobić kobieta . - powiedziałam , po czym usadowiłam sie obok niej na kanapie . Nareście upiłam łyk herbaty .
- Ja tam nie wiem . Po niej płakać nie będę . - odparła i  posłodziła kawę dwoma łyżeczkami cukru .
Wzruszyłam ramionami i upiłam kolejny łyk . Moje gardło opanowało przyjemne ciepło .
- Dobra , opowiadaj jak tam z Davidem . - zapytała ciekawsko .Wzięła kubek z kawą  do ręki i usiadła po turecku na przeciwko mnie . Zaczęła poruszać brwiami .
- Wiesz , po prostu jest do dupy . - powiedziałam ze smutkiem , a cały żal wrócił .
- Ale , że co ? Mało sie widujecie ?
- No , nie dość , że mało  to on spotyka sie z jakimiś panienkami . - odrzekłam . Ulżyło mi , że w końcu mogłam jej się wygadać .
- Że co ? - wydusiła z siebie Alex, krztusząc się kawą .
- Tak ,właśnie to co usłyszałaś . - odpowiedziałam , a moje oczy zrobiły sie szkliste .
Alex przybrała współczujący wyraz twarzy i odłożyła pusty kubek na stolik . Przybliżyła sie do mnie i przytuliła mocno do siebie . Po moich policzkach zaczęły ściekać łzy .
- Już ja się z nim rozprawię . - powiedziała Alex z nienawiścią w głosie , po czym pocałował mnie w czubek głowy .
- Nie . - przerwałam jej . - Chcę to sama zakończyć .
Westchnęła ale jako moja najlepsza przyjaciółka na pewno tak tego nie zostawi . David będzie mieć piekło . Spojrzałam na nią z lekkim uśmiechem .
- Dzięki , że jesteś.
- Nie masz za co Jules . Zobaczysz , będzie dobrze . - powiedziała .
Oparłam głowę o jej ramię .
- Dlaczego to wszystko musi być takie poplątane ? - zapytałam , a do ust napłynęła mi kolejna fala słonego płynu .
- Życie to dziwka . - odrzekła .
Pokiwałam głową . Miała rację .
- Wiesz , chyba nie za bardzo wpadnę na tą twoją imprezę . - powiedziałam i spojrzałam na jej zielone oczy.
- Spoko . Impreza poczeka . Dzisiaj mam zamiar pocieszać cię całą noc . A tak przy okazji możemy wymyślać jak ukatrupimy tego frajera - dodała z uśmiechem .
Mimo woli odwzajemniłam go , lecz był to bardziej grymas niż uśmiech .

wtorek, 29 października 2013

ROZDZIAŁ 3

Już po chwili byliśmy na ulicy Strand . Chłopak jechał bardzo swobodnie , zupełnie jakby jeździł tym cackiem jakieś 20 lat.
-Jak masz na imię ? - zapytał chłopak przerywając głuchą ciszę między nami .
Stanęliśmy na światłach za jakimś żółtym samochodem . Spojrzał na mnie przez chwilę z usmiechem , cały czas trzymając ręce na kierownicy .
- Jestem Jules . - odpowiedziałam , odwzajemniając uśmiech .
Lecz kryła się za nim niepewność . Mogłam zmyślić to cholerne imię . Dobra , mniejsza o to . Teraz moja kolej na pytanie .
Samochód ruszył przed siebie . Już miałam się odezwać kiedy to nieznajomy mnie wyprzedził .
- No to Jules , gdzie dzisiaj tak rano pędziłaś ? - zapytał i spojrzał na mnie unosząc swoją prawą brew do góry .
W moich uszach nie przestanie rozbrzmiewał jego głos , który wypowiadał moje imię . Koiłam się jego barwą i tonem aż w końcu zorientowałam się , że zadał mi pytanie .
- Ja....,hmm - westchnęłam . - To skomplikowane ... .- dodałam ze skruszoną miną .
Nie powinnam zwierzać się komuś obcemu z moich przeżyć . I to nie dlatego , że mógłby mi coś zrobić ale dlatego , że chyba by usnął z nudów .
- Chętnie posłucham . - odrzekł .
Kurde , muszę go jakoś zniechęcić . Mam mu wszystko o sobie mówić ? Nawet go nie znam . Po cholere wsiadałam do tego samochodu . Wtem przez myśl przeszła mnie myśl , jakbym tułała się po ciemnościach tym nieszczęsnym autobusem .
- Chodzi o chłopaka . - odparłam w końcu . Może to go odrzuci .
- Aaaaa , tego to ja nie zrozumiem . - odpowiedział lekko rozbawiony .
JEST ! Nawet nie wiem kiedy ale lekko zachichotałam dumna ze swojego małego zwycięstwa .
- To gdzie dokładnie musisz dostarczyć  ? - zapytał i kiwnął głową na zamówienie .
Zaczęłam szperać w kieszeni i wyciągnęłam z niej małą karteczkę . Wytężyłam wzrok aby odczytać te bazgroły .
-  Holborn . - spojrzałam na niego z uśmiechem .
Oblizał seksownie swoje wargi . Był pociągający i to strasznie .
Zaparkował .
- No to jesteśmy . - odparł i posłał mi ciepłe spojrzenie .
Zatonęłam w jego niebieskich oczach . Kiedy się otrząsnęłam zabrałam szybko speszona wzrok i wyjrzałam za szybę .
- Rzeczywiście .- odpowiedziałam miło i wysiadłam z samochodu .
Zamknęłam za sobą drzwiczki , a mój nowy " przyjaciel " stanął koło mnie .Oparł się o samochód i włożył ręce do kieszeni . Czyli nie ma co liczyć , że się odczepi . No dobra i tak już do domu nie daleko . Ruszyłam w stronę budynku z numerem 14 . Wspięłam sie po schodach i zapukałam do drzwi . Otworzył mi chłopak o jasnej cerze i brunatnych włosach , roztrzepanych na wszystkie możliwe strony . Rysy jego twarzy wyglądały młodo i szacując mógł mieć około dziewiętnastu lat . Uśmiechnął sie do mnie czarująco , a moje policzki oblał czerwony rumieniec .
- Oto pańskie zamówienie . - powiedziałam i podałam mu siatkę .
Przynajmniej się nie zacięłam w połowie zdania .
- Dzięki .- odpowiedział i wyciągnął z kieszeni cały banknot .
Podał mi go . Zaczęłam grzebać w kieszeni w poszukiwaniu jakiś drobnych , aby mu wydać .
- Reszty nie trzeba . - powiedział , ukazując swoje zęby w uśmiechu .
Spojrzałam na niego zdziwiona . Okej jego strata . Schowałam banknot do kieszeni spodni i spojrzałam na jego twarz .
- Dziękuję i zapraszamy ponownie .
- Na pewno wpadnę po kawę . - odrzekł i przeszył mnie wzrokiem od góry do dołu . Boże to jeden z tych typków , co flirtują z każdą dziewczyną .
Posłałam mu sztuczny uśmiech .
- To do zobaczenia .
Odmachał mi na pożegnanie i zamknął drzwi .Obróciłam się na piętach w stronę tajemniczego nieznajomego , a moich uszu dobiegł jego aksamitny śmiech .
Spojrzałam na niego z pytającym wzrokiem . Jego śmiech rozbrzmiewał w mojej głowie .
- Ze wszystkimi chłopakami tak rozmawiasz ? - zapytał rozbawiony .
- Wiesz chyba tylko z takimi , którzy nie są tobą . - odpowiedziałam z grymasem , chociaż na prawdę lekko mnie pociągał . W gruncie rzeczy nie wiem jak to było możliwe , bo spędziłam z nim jakieś 10 minut ale okej . To przecież mój zryty łeb tego nikt nie ogarnie.
Obróciłam się na piętach w lewą stronę i ruszyłam przed siebie , pustym chodnikiem. Zaraz mnie dogonił . Chyba nie brał mnie na poważnie .
- Chodziło mi o to , że wyglądałaś uroczo . - powiedział , po czym spojrzał na mnie z seksownym uśmiechem na twarzy .
Wewnątrz siebie wybuchłam gorzkim  śmiechem .
-Nie , to było żenujące. - odpowiedziałam powstrzymując się od uśmiechu .
Koleś był chyba ślepy .
- Musze częściej brać zamówienia na tą Latte .
Lekko zachichotałam i spojrzałam na jego wargi . Znów je oblizał .
- Koniecznie musze zmienić pracę . - odrzekłam , a moje kąciki ust uniosły się do góry .
Doszliśmy pod moją kamienicę . Zatrzymałam się ,a on stał tuż przede mną .
- Wiesz przede mną nie da się schować . - odparł już lekko na poważnie .
Miałam mieszane uczucia co do tego typa . Właśnie miałam  go w końcu zapytać , czy łaskawie zdradzi mi swoje imię , ale w tej samej chwili zawibrował telefon w jego kieszeni . Wyciągnął go i zerknął na ekran .
Na jego twarzy malowała sie powaga .
- Przepraszam . - wyszeptał i posłał mi uśmiech .- Jakoś cię znajdę i się do ciebie odezwę . dodał i ruszył w tą stronę , którą przyszliśmy . Szedł tyłem , patrząc na mnie .
- Niby jak ? - zapytałam zdziwiona i skrzyżowałam niepewnie ręcę na piersi .
- Mam swoje źródła . - odrzekł i uniósł obie ręce do góry , a potem opuścił je i posłał mi ostatni zniewalający uśmiech . Potem obrócił się i przyspieszył , znikając za rogiem budynku .
Pokręciłam przecząco głową . To musi być sen i chcę się już obudzić , bo jak w tej części snu dzieją się takie rzeczy , to ja nie chcę widzieć  tego tragicznego zakończenia , a  tym bardziej brać w nim udział .


poniedziałek, 28 października 2013

ROZDZIAŁ 2

Po osiemnastej nareszcie ostatni goście opuścili Starbucks'a .Cieszyłam się , bo to oznaczało , że mogę iść wcześniej do domu i zdążę choć chwilę odpocząć przed imprezą . Z Davidem czy bez niego i tak będę się świetnie bawić . Na pewno przyjdzie do mnie skruszony lecz wtedy ja powiem mu " sejo nara " . Wyszłam na zaplecze i sprawdziłam komórkę . Oczywiście 50 nieodebranych połączeń od Dave . Jednak moją uwagę przykuł sms od nieznanego numeru . Otworzyłam go i zaczęła czytać zawartość :
" Liczę na kolejne spotkanie " .
Spojrzałam zdziwiona na ekran telefonu i zaczęłam wytężać swój mózg , aby skojarzyć kto mógłby mi to wysłać . Niestety nikt nie przychodził mi na myśl . No cóż . Do rzeczywistość przywrócił mnie głos Lucy :
-Jules , proszę zgódź się .-powiedziała błagalnym tonem i podbiegła do mnie z proszącymi oczami .
-Ale co ? - zapytałam , patrząc na nią miłym wzrokiem .
Z Lucy nigdy się nie kłóciłyśmy , ale też nie byłyśmy jakimiś wielkimi przyjaciółkami . Lubiłam ją za jej charakter . Kiedy mówiłam jej , żeby zostawiła mnie samą z jakimś problemem , robiła to i nie była na mnie za to zła .Chociaż urody jej zazdrościłam . Była szczupłą blondynką o piwnych oczach . Wyglądała po prostu jak modelka ale niestety wylądowała w tej dziurze co ja . Za to miała szczęście u chłopaków . Zawsze było ich  pełno u jej boku .
Do jutra ! - dodała , przytuliła mnie w pośpiechu i wyleciał- Ktoś zamówił Cappuccino . To ostanie zamówienie . Mogłabyś dostarczyć je za mnie ? Proszę . W sumie to masz po drodze . Pieniądze możesz Jamesowi dać jutro . - wypowiedziała szybko Lucy z proszącym wyrazem twarzy .
- No dobra , a gdzie to jest dokładnie ? - zapytałam lekko zadowolona , że sprawiłam jej trochę radochy .
- Jejku , dziękuję ci bardzo . - odrzekła z szerokim uśmiechem na twarzy , po czym rzuciła mi się na szyje .
- Dobra , już dobra . Dawaj to zamówienie . - powiedziałam odwzajemniając jej uścisk i uśmiech .
Podała mi kartkę z zamówieniem i wybiegła za drzwi , w biegu zrzucając fartuszek z logo kawiarni . Po chwili wróciła z siatką z Cappuccino . Wzięłam od niej foliową torbę i uśmiechnęłam się .
- Dzięki jeszcze raz i pamiętaj że wiszę ci przysługę . - powiedziała ciepło . - Dobra to ja już będę uciekać . a po raz kolejny z zaplecza odmachując mi na pożegnanie . Spojrzałam na zamówienie . Ulica Holborn . To niedaleko mojej dziury , więc w sumie mogę się przejść . Ubrałam bluzę , no bo w końcu już jesień nadchodziła . Na dworze robiło się ciemno już około osiemnastej . Pożegnałam się z Jamsem , który uzupełniał jeszcze jakieś papiery , po czym wyszłam na zewnątrz . Wiatr natychmiast zaczął bawić się moim włosami . Pokierowałam się w stronę przystanku autobusowego . Szłam powoli rozmyślając nas tym wszystkim . Czy Davidowi w ogóle na mnie zależało ? Nie wiem ale wiem na pewno , że z nami koniec . Chociaż , gdy do mnie przyjdzie i mnie przeprosi na pewno ulegnę . Taka już byłam . Miękka . Nie no to się musiało zmienić . Ja cały czas starałam się dostosować do jego kursów w tym głupi studiu nagraniowym , a on przez ten czas podrywał te ślicznotki .
Tego już za wiele . I jeszcze ten  chłopak . W głębi duszy sama miałam z siebie polewkę . Jak ja musiałam wyglądać . Jak jakaś obłąkana . Zachichotałam pod nosem . Nagle usłyszałam pisk hamowanych opon i przerażona momentalnie odskoczyłam na bok . Zdezorientowana spojrzałam na samochód . Był on koloru czarnego ale jego marki nie potrafiłam rozróżnić . Nigdy nie była w tym najlepsza . Wysiadł z niego młody lecz na pierwszy rzut oka dojrzały i zniewalająco przystojny chłopak . Zmrużyłam oczy i spojrzałam na jego twarzy . Zaczęła przybierać jakieś kontury i po chwili wiedziałam już że moje nieszczęście nie zna granic . Był to ten sam chłopak na , którego wylałam to pieprzone Latte ! Boże , a chciałam go już nigdy nie spotkać.
- Boże dziewczyno chcesz się zabić ? ! - zapytał chłopak i podbiegł do mnie . Pomógł mi się pozbierać .
W jego oczach malowała się troska .
Dalej byłam zszokowana . To był na pewno on . Jego oczu nie dało się tak łatwo zapomnieć . 
- Nic ci nie jest ? - przyglądał mi się zdenerwowany .
- Nie ... ja po prostu ... nie zauważyła twojego samochodu . . - rzekłam po otrząśnięciu się , po czym spojrzałam na niego speszona .
Oby to był jeden z tych koszmarnych snów .
- Hej , to ty jesteś ta od Latte ? - zapytał rozbawiony i zaczął przyglądać mi się tym swoim niebiańskim wzrokiem .
No i masz rozpoznał mnie . Klapa . Ale cud że w ogóle mnie zapamiętał .
- T..ak . - spuściłam głowę aby uniknąć jego wzroku . - Ale jeszcze raz przepraszam . - dodałam po krótkiej chwili i zdobyłam sie na odwagę aby spotkać jego spojrzenie .
Jego oczy zdawały się błyszczeć . Przeszyły mnie jakbym stała całkiem naga i zaglądnęły w każdą cząstkę mojej skóry .
- I tak nie lubiłem tej koszulki , a ty po prostu pomogłaś mi się jej pozbyć . A więc dziękuję , że na mnie wpadłaś . - odrzekł z szczerym uśmiechem , które powaliłoby miliony dziewczyn . No i niestety na mnie też zadziałał .
To musiał być sen .Liczyłam tylko na to  , że zaraz się nie obudzę .
- Gdzie sie tak spieszysz ,że prawie wpadłaś pod moje kółka hm ? - zapytał i uniósł z ciekawości prawą brew do góry . Uśmiech nie znikał mu  z twarzy . Był cholernie seksowny , ale to " nie moja liga ę , jakby ktoś to określił .
- Praca . - uniosłam siatkę z Cappuccino i pomachałam nią z lekkim uśmiechem .
-Czyli jesteś zapracowana ? - zapytał , wyczułam w jego głosie nutę smutku .
- Niestety . Przepraszam cię ale musze już lecieć , bo szef ukatrupi mnie po raz kolejny . - powiedziałam z szczerze i spojrzałam na niego .
Nasze spojrzenia spotkały się , a moją głowę ogarnęło tysiąc emocji .
- To wskakuj podwiozę cię zanim coś ci sie stanie  przez to zapracowanie . - odpowiedział czule i wskazał na swoje cacko .
Z jednej strony biła od niego jakaś fala bezpieczeństwa i w sumie nie musiałabym objeżdżać całego miasta linią komunikacyjną - czego po prostu nienawidziłam . Z drugiej jednak strony trudno zaufać osobie , której się nie zna . Może on tylko wygląda niewinnie ? Spojrzałam na jego czarny samochód , który wyglądał dosyć drogo .
- Nie , dziękuję , przejdę się . - odpowiedziałam miło i posłałam mu ciepły uśmiech .
Chciałam jak najszybciej stamtąd uciec .
- Proszę , chciałbym ci sie jakoś odwdzięczyć za pomoc w pozbyciu się tej koszulki . - dodał szybko z przekonującym uśmiechem i zrobił krok w moją stronę .
- Sama nie wiem .-odparłam niepewna .
Przecież koleś chce być tylko miły i mnie podrzucić , to nic wielkiego .
- Przecież nic ci nie zrobię . - zaśmiał sie rozbawiony tym , że się go boje . Wyczuł to .
Moje uszy ogarnął słodki dźwięk . Lekko sie zaczerwieniłam . Dobra walić to niech się dzieje co chce . Trudno jeśli okaże się jakimś pieprzonym psychopatą to wyląduje martwa w rowie . I tak nic nie stracę .
- No dobra . - odpowiedziałam z westchnieniem , lecz miłym wyrazem twarzy .
Na jego ustach zagościł szeroki uśmiech , który ukazał jego proste zęby . Był olśniewający . Podszedł do drzwi od strony pasażera o otworzył je .
- Zapraszam . - powiedział szarmancko z uśmiechem .
Ruszyłam w jego stronę i minęłam go , wsiadając do samochodu . Poczułam przyjemny zapach męskich perfum . Ogarnęła mnie fala gorąca . Usadowiłam sie na skórzanym fotelu . Podziękowałam mu ,a on biegiem zajął miejsce za kierownicą .

piątek, 25 października 2013

ROZDZIAŁ 1

- Jules, po raz kolejny w tym tygodniu spóźniłaś się do pracy.-powiedział surowym tonem James,kiedy wpadłam zdyszana do Starbucks'a .
- Przepraszam, po prostu mieszkam na drugim końcu miasta i to te środki transportu nawalają.-odpowiedziałam ze spuszczoną głową,udając skruchę,chociaż trochę było mi głupio.
-Ostatni raz przymrużę na to oko ale obiecaj mi,że to już się nie powtórzy.-skrzyżował ręce na piersi i uniósł brwi do góry,patrząc cały czas na mnie.
-Obiecuję.-odrzekłam ze sztucznym uśmiechem,lecz zawsze ona na wszystkich działał.
-Trzymam cię za słowo.A teraz zabieraj się do pracy bo jest mnóstwo zamówień.-powiedział z lekkim uśmiechem i rzucił mi koszulkę z logo kawiarni do ręki.
Odwzajemniłam uśmiech .James spojrzał na mnie po raz ostatni i obrócił się w stronę wyjścia z zaplecza.W tym samym czasie posłałam mu krzywą i zrzędliwą minę i zaczęłam przebierać się w koszulkę.Kiedy poprawiłam włosy,aby nie sterczały po nałożeniu koszulki,podeszłam do stolika ,gdzie leżały zamówienia.Przelustrowałam je rękami.Piętnaście zamówień.Spojrzałam na zegarek.Była 7.30. I dwie godziny na ich zrealizowanie.Wywróciłąm oczami i węstchnęłam.Zapowiadał się kolejny przywalony dzień.Nagle poczułam wibracje w tylnej kieszeni.Wyciągnęłam pospiesznie telefon z nadzieją na to, że to David odpisał na mojego sms.Jesteśmy parą od miesiąca ale telefonu to on nie potrafi odebrać.Zresztą i tak nie widzimy się za często.Ja cały czas w pracy,a on cały czas w studiu nagraniowym pod pretekstem "nauki" nagrywania.Ale mniejsza o to.Wyświetliłam wiadomość.To od Alex.
"Dzisiaj 10 wieczorem,impreza u mnie.Wpadnij :)"
"Jasne,o ile szef mnie nie zabije".
Odpisałam,po czym wzięłam wszystkie potrzebne zamówienia do torby i siatki i ruszyłam przez miasto.Przejrzałam jeszcze raz wszystkie zamówienia.A więc najpierw Western Rd , potem Grange Rd , a następnie Studio nagraniowe " Fight ". Stanęłam na środku chodnika i momentalnie się uśmiechnęłam sama do siebie. Jeszcze raz przeczytałam dokładnie i powoli zamówienie.  Nareście będę mogła choć przez chwilę pogadać z Davidem i go zobaczyć. Pędem ruszyłam przed siebie, aby szybko zrealizować zamówienia. Uwinęłam się dość szybko. Zresztą miałam dobrą motywację. Studio zostawiłam na koniec,aby mieć choć chwilę na rozmowę z Dav'e . Ruszyłam zadowolona ulicą Hadleigh Rd i już po chwili znalazłam się pod wielkim budynkiem, gdzie znajdowały się m.in. restauracje , studio i jakiś klub, którego nazwy nigdy nie zapamiętam . Zajrzałam do torby i wyciągnęłam z niej pudełko z zamówieniem. Cztery Latte i Cappuccino. Wolną ręką przeczesałam włosy, aby jakoś wyglądać i wkroczyłam na teren budynku. Rozejrzałam się na wszystkie możliwe strony. Po prawej stronie znajdowała się recepcja z sekretarką. Ściany w tym wielkim pomieszczeniu były koloru beżowego. Po lewej stronie "recepcji" znajdowały się skórzana sofa wraz z dwoma fotelami i szklanym stolikiem z plikiem gazet. Za sofą znajdował się długi i wąski pasek korytarza. Tam zapewne znajdował się klub , przynajmniej z tego co słyszałam. Na wprost mnie umieszczone były dwie , szklane windy.
-Przepraszam,pomóc pani w czymś ?-usłyszałam głos sekretarki,który wyrwał się z rozmyślań i zafascynowania.Uśmiechnęła się uprzejmie.
-Szukam studia nagraniowego.Muszę dostarczyć zamówienie.-pokazałam jej torbę z napojami oraz odwzajemniłam ciepły uśmiech.
- A więc proszę jechać windą na drugie piętro .
- Dziękuję za pomoc.- odrzekłam i nacisnęłam na guzik.
Winda od razu się otworzyła i ukazała luksusowe wnętrze . Wielkie lustro. Drewniane ściany i piękna, kafelkowa podłoga . Weszłam do środka i nacisnęłam na guzik nr.2. Winda ruszyła ku górze. Spojrzałam w lustro i od razu pożałowałam. Pracowałam dopiero ponad godzinę , a już wyglądałam jak siedem nieszczęść. Zaczęłam myśleć jak ułożyć włosy,aby chociaż " jakoś " wyglądać , lecz drzwi windy otworzyły się ,a na przeciw siebie ujrzałam tabliczkę z napisem " Studio ", a koło niej strzałkę w prawo. Wyszłam na korytarz i ruszyłam w prawo. Doszłam do końca korytarza, który był całkiem pusty i skręciłam w lewo,według instrukcji . Momentalnie przystanęłam i zamarłam w bezruchu. Poczułam , że krew odpływa mi z żył i wędruje prosto do ust,abym mogła oplamić nią białą sukienkę tej dziewczyny . I to nie byle jakiej ale ślicznej, o dziecięcej urodzie, wręcz słodkiej. Włosy upięte miała w kucyka i stała na jednej nodze, drugą opierała się o ścianę . Na przeciw niej stał nikt inny jak " bardzo zapracowany " David . Obejmował ją w talii i szeptał jej coś na ucho. Ona się śmiała w ten wkurzający dziewczęcy sposób . Miałam ochotę wszystko rzucić i wydrapać jej oczy, lecz momentalnie straciłam całą odwagę. Cofnęłam się o krok, chowając się za ścianę . To by i tak nic nie zmieniło. Ja nie mogę równać się z ta ślicznotką. Mój gniew zmienił się w ból . Ogromny ból, ponieważ choć nie byliśmy z Davidem długo parą , ja naprawdę coś do niego czułam,ale on musi okazać się dupkiem,bo jakby inaczej. Miałam ochotę skulić się w kłębek i płakać,aż do mojej nędznej śmierci. Łza popłynęła mi po policzku. Moje rozmyślania przerwał trzask drzwi. Wyjrzałam zza rogu. Dav'e i tak jego panienka zdążyli się ulotnić . Dobra dostarczę te pieprzone zamówienia i zrywam się stąd . A z tym frajerem jeszcze się rozprawię. Ruszyła długim korytarzem . Minęłam windę , w poszukiwaniu jakiejś nędznej duszy, której mogłabym wręczyć te kawy.Skręciła w prawo i zderzyłam się z kimś . Zderzenie było na tyle mocne  , że moja pudełko z zamówieniami wypadło mi z rąk i wylądowało na czyimś białym T-Shircie , wylewając na nią zawartość .
- O moja Latte przybyła.-powiedział, a ja uniosłam wzrok do góry .
Był to chłopak . Wysoki, szczupły, aczkolwiek jego tors wyglądał na mocny. Spojrzałam na jego twarz . Oczy miał koloru niebieskiego z zielonymi prześwitami . Kasztanowe włosy opadały mu na czoło. Szeroko się do mnie uśmiechnął , ukazując swoje ideale białe i równe zęby . Przyglądał mi się . Zrobiłam się czerwona .
-Ja...przepraszam...oczywiście nie będzie pan musiał płacić ...I dostarczymy nowe ... - zaczęłam panikować i wpadłam w słowotok .
James mnie zabije .
- Okej. Spoko , nic się nie stało . - odpowiedział rozbawiony moim panikowaniem.
Już miałam odpowiedzieć, lecz w tej samej chwili na korytarzu pojawił się David i ta słodka laleczka. Szli objęci , lecz kiedy mnie zobaczył przystanął i schował ręce do kieszeni spodni. Uśmiechnięty ruszył w moją stronę . Przerażona obróciłam się w stronę chłopaka i spojrzałam na niego . Był idealny . Lecz nie miałam teraz czasu na rozmarzanie się . Przyglądał mi  się z uśmiechem .
- Ja przepraszam jeszcze raz . - powiedziałam z przepraszającym wzrokiem i ruszyłam biegiem przez korytarz , nie odwracając się za siebie . Nie byłam gotowa na spotkanie z Davidem i to chyba lepiej dla niego bo bym go mogła zabić . Nie mogłam znieść jego widoku z tą panienką . Zjechałam windą na sam dół i  wybiegłam z budynku jakby się paliło . Wbiegłam na ulicę London Rd , która prowadziła do Starbucks'a . James na pewno mnie ukatrupi, chociaż ja za żadne skarby tam nie wrócę z kolejnym zamówieniem. Szłam powoli, aby opóźnić trochę wyrok mojej śmierci . Czułam,że po policzkach ściekają mi ciepłe łzy,a kiedy już spłynęły ich miejsce zajmowały kolejne, co raz gorzsze . Przystanęłam przy tylnym wejściu kawiarni i otarłam łzy rękawem bluzy. Musiałam się ogarnąć, w końcu nie mogłam stracić jeszcze mojej jedynej pracy . Weszłam do środka i postanowiłam udawać szczęśliwą, tak jakby nic się nie stało, jakby nic się nie stało - powtarzałam sobie w głowie . Odłożyłam torby na bok i starłam rąbkiem bluzy tusz spod oczu, kiedy na zaplecze wszedł James-mój ulubiony szef . Uśmiechnęłam się sztucznie i na całe szczęście nabrał się na ten uśmiech .
- Widzę , że wykonałaś całą robotę.-powiedział i spojrzał na róg pomieszczenia , gdzie odłożyłam torbę.Wyciągnęłam pieniądze z kieszeni i podałam mu do ręki.
- A to pieniądze .- odrzekłam słodko, udając posłuszną.
Nie kłamałam zbyt dobrze,ale przynajmniej ( o dziwo ) James się nabrał.Przeliczył wszystko i lekko się uśmiechnął.
- Dziękuję, a teraz możesz iść na kasę pomóc Lucy, bo dzisiaj wielki tłok.
Pokiwałam głową i z ulgą popędziła w stronę wejścia do kawiarni .