Po osiemnastej nareszcie ostatni goście opuścili Starbucks'a .Cieszyłam się , bo to oznaczało , że mogę iść wcześniej do domu i zdążę choć chwilę odpocząć przed imprezą . Z Davidem czy bez niego i tak będę się świetnie bawić . Na pewno przyjdzie do mnie skruszony lecz wtedy ja powiem mu " sejo nara " . Wyszłam na zaplecze i sprawdziłam komórkę . Oczywiście 50 nieodebranych połączeń od Dave . Jednak moją uwagę przykuł sms od nieznanego numeru . Otworzyłam go i zaczęła czytać zawartość :
" Liczę na kolejne spotkanie " .
Spojrzałam zdziwiona na ekran telefonu i zaczęłam wytężać swój mózg , aby skojarzyć kto mógłby mi to wysłać . Niestety nikt nie przychodził mi na myśl . No cóż . Do rzeczywistość przywrócił mnie głos Lucy :
-Jules , proszę zgódź się .-powiedziała błagalnym tonem i podbiegła do mnie z proszącymi oczami .
-Ale co ? - zapytałam , patrząc na nią miłym wzrokiem .
Z Lucy nigdy się nie kłóciłyśmy , ale też nie byłyśmy jakimiś wielkimi przyjaciółkami . Lubiłam ją za jej charakter . Kiedy mówiłam jej , żeby zostawiła mnie samą z jakimś problemem , robiła to i nie była na mnie za to zła .Chociaż urody jej zazdrościłam . Była szczupłą blondynką o piwnych oczach . Wyglądała po prostu jak modelka ale niestety wylądowała w tej dziurze co ja . Za to miała szczęście u chłopaków . Zawsze było ich pełno u jej boku .
Do jutra ! - dodała , przytuliła mnie w pośpiechu i wyleciał- Ktoś zamówił Cappuccino . To ostanie zamówienie . Mogłabyś
dostarczyć je za mnie ? Proszę . W sumie to masz po drodze . Pieniądze
możesz Jamesowi dać jutro . - wypowiedziała szybko Lucy z proszącym
wyrazem twarzy .
- No dobra , a gdzie to jest dokładnie ? - zapytałam lekko zadowolona , że sprawiłam jej trochę radochy .
- Jejku , dziękuję ci bardzo . - odrzekła z szerokim uśmiechem na twarzy , po czym rzuciła mi się na szyje .
- Dobra , już dobra . Dawaj to zamówienie . - powiedziałam odwzajemniając jej uścisk i uśmiech .
Podała
mi kartkę z zamówieniem i wybiegła za drzwi , w biegu zrzucając
fartuszek z logo kawiarni . Po chwili wróciła z siatką z Cappuccino .
Wzięłam od niej foliową torbę i uśmiechnęłam się .
- Dzięki jeszcze raz i pamiętaj że wiszę ci przysługę . - powiedziała ciepło . - Dobra to ja już będę uciekać . a po raz kolejny z zaplecza odmachując mi na pożegnanie . Spojrzałam na zamówienie . Ulica Holborn . To niedaleko mojej dziury , więc w sumie mogę się przejść . Ubrałam bluzę , no bo w końcu już jesień nadchodziła . Na dworze robiło się ciemno już około osiemnastej . Pożegnałam się z Jamsem , który uzupełniał jeszcze jakieś papiery , po czym wyszłam na zewnątrz . Wiatr natychmiast zaczął bawić się moim włosami . Pokierowałam się w stronę przystanku autobusowego . Szłam powoli rozmyślając nas tym wszystkim . Czy Davidowi w ogóle na mnie zależało ? Nie wiem ale wiem na pewno , że z nami koniec . Chociaż , gdy do mnie przyjdzie i mnie przeprosi na pewno ulegnę . Taka już byłam . Miękka . Nie no to się musiało zmienić . Ja cały czas starałam się dostosować do jego kursów w tym głupi studiu nagraniowym , a on przez ten czas podrywał te ślicznotki .
Tego już za wiele . I jeszcze ten chłopak . W głębi duszy sama miałam z siebie polewkę . Jak ja musiałam wyglądać . Jak jakaś obłąkana . Zachichotałam pod nosem . Nagle usłyszałam pisk hamowanych opon i przerażona momentalnie odskoczyłam na bok . Zdezorientowana spojrzałam na samochód . Był on koloru czarnego ale jego marki nie potrafiłam rozróżnić . Nigdy nie była w tym najlepsza . Wysiadł z niego młody lecz na pierwszy rzut oka dojrzały i zniewalająco przystojny chłopak . Zmrużyłam oczy i spojrzałam na jego twarzy . Zaczęła przybierać jakieś kontury i po chwili wiedziałam już że moje nieszczęście nie zna granic . Był to ten sam chłopak na , którego wylałam to pieprzone Latte ! Boże , a chciałam go już nigdy nie spotkać.
- Boże dziewczyno chcesz się zabić ? ! - zapytał chłopak i podbiegł do mnie . Pomógł mi się pozbierać .
W jego oczach malowała się troska .
Dalej byłam zszokowana . To był na pewno on . Jego oczu nie dało się tak łatwo zapomnieć .
- Nic ci nie jest ? - przyglądał mi się zdenerwowany .
- Nie ... ja po prostu ... nie zauważyła twojego samochodu . . - rzekłam po otrząśnięciu się , po czym spojrzałam na niego speszona .
Oby to był jeden z tych koszmarnych snów .
- Hej , to ty jesteś ta od Latte ? - zapytał rozbawiony i zaczął przyglądać mi się tym swoim niebiańskim wzrokiem .
No i masz rozpoznał mnie . Klapa . Ale cud że w ogóle mnie zapamiętał .
- T..ak . - spuściłam głowę aby uniknąć jego wzroku . - Ale jeszcze raz przepraszam . - dodałam po krótkiej chwili i zdobyłam sie na odwagę aby spotkać jego spojrzenie .
Jego oczy zdawały się błyszczeć . Przeszyły mnie jakbym stała całkiem naga i zaglądnęły w każdą cząstkę mojej skóry .
- I tak nie lubiłem tej koszulki , a ty po prostu pomogłaś mi się jej pozbyć . A więc dziękuję , że na mnie wpadłaś . - odrzekł z szczerym uśmiechem , które powaliłoby miliony dziewczyn . No i niestety na mnie też zadziałał .
To musiał być sen .Liczyłam tylko na to , że zaraz się nie obudzę .
- Gdzie sie tak spieszysz ,że prawie wpadłaś pod moje kółka hm ? - zapytał i uniósł z ciekawości prawą brew do góry . Uśmiech nie znikał mu z twarzy . Był cholernie seksowny , ale to " nie moja liga ę , jakby ktoś to określił .
- Praca . - uniosłam siatkę z Cappuccino i pomachałam nią z lekkim uśmiechem .
-Czyli jesteś zapracowana ? - zapytał , wyczułam w jego głosie nutę smutku .
- Niestety . Przepraszam cię ale musze już lecieć , bo szef ukatrupi mnie po raz kolejny . - powiedziałam z szczerze i spojrzałam na niego .
Nasze spojrzenia spotkały się , a moją głowę ogarnęło tysiąc emocji .
- To wskakuj podwiozę cię zanim coś ci sie stanie przez to zapracowanie . - odpowiedział czule i wskazał na swoje cacko .
Z jednej strony biła od niego jakaś fala bezpieczeństwa i w sumie nie musiałabym objeżdżać całego miasta linią komunikacyjną - czego po prostu nienawidziłam . Z drugiej jednak strony trudno zaufać osobie , której się nie zna . Może on tylko wygląda niewinnie ? Spojrzałam na jego czarny samochód , który wyglądał dosyć drogo .
- Nie , dziękuję , przejdę się . - odpowiedziałam miło i posłałam mu ciepły uśmiech .
Chciałam jak najszybciej stamtąd uciec .
- Proszę , chciałbym ci sie jakoś odwdzięczyć za pomoc w pozbyciu się tej koszulki . - dodał szybko z przekonującym uśmiechem i zrobił krok w moją stronę .
- Sama nie wiem .-odparłam niepewna .
Przecież koleś chce być tylko miły i mnie podrzucić , to nic wielkiego .
- Przecież nic ci nie zrobię . - zaśmiał sie rozbawiony tym , że się go boje . Wyczuł to .
Moje uszy ogarnął słodki dźwięk . Lekko sie zaczerwieniłam . Dobra walić to niech się dzieje co chce . Trudno jeśli okaże się jakimś pieprzonym psychopatą to wyląduje martwa w rowie . I tak nic nie stracę .
- No dobra . - odpowiedziałam z westchnieniem , lecz miłym wyrazem twarzy .
Na jego ustach zagościł szeroki uśmiech , który ukazał jego proste zęby . Był olśniewający . Podszedł do drzwi od strony pasażera o otworzył je .
- Zapraszam . - powiedział szarmancko z uśmiechem .
Ruszyłam w jego stronę i minęłam go , wsiadając do samochodu . Poczułam przyjemny zapach męskich perfum . Ogarnęła mnie fala gorąca . Usadowiłam sie na skórzanym fotelu . Podziękowałam mu ,a on biegiem zajął miejsce za kierownicą .
Podejrzewam, że to Nath. A tak właściwie to jestem pewna ! ;)
OdpowiedzUsuńBędę wpadać ;* Życzę weny i zapraszam do mnie ;3
Zostaw po sobie komentarz ;**
http://maybeshowmelove.blogspot.com/
fajnie się zaczyna ;* będę czytała tego bloga!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :
http://thewantedstory33.blogspot.com/