Już po chwili byliśmy na ulicy Strand . Chłopak jechał bardzo swobodnie , zupełnie jakby jeździł tym cackiem jakieś 20 lat.
-Jak masz na imię ? - zapytał chłopak przerywając głuchą ciszę między nami .
Stanęliśmy na światłach za jakimś żółtym samochodem . Spojrzał na mnie przez chwilę z usmiechem , cały czas trzymając ręce na kierownicy .
- Jestem Jules . - odpowiedziałam , odwzajemniając uśmiech .
Lecz kryła się za nim niepewność . Mogłam zmyślić to cholerne imię . Dobra , mniejsza o to . Teraz moja kolej na pytanie .
Samochód ruszył przed siebie . Już miałam się odezwać kiedy to nieznajomy mnie wyprzedził .
- No to Jules , gdzie dzisiaj tak rano pędziłaś ? - zapytał i spojrzał na mnie unosząc swoją prawą brew do góry .
W moich uszach nie przestanie rozbrzmiewał jego głos , który wypowiadał moje imię . Koiłam się jego barwą i tonem aż w końcu zorientowałam się , że zadał mi pytanie .
- Ja....,hmm - westchnęłam . - To skomplikowane ... .- dodałam ze skruszoną miną .
Nie powinnam zwierzać się komuś obcemu z moich przeżyć . I to nie dlatego , że mógłby mi coś zrobić ale dlatego , że chyba by usnął z nudów .
- Chętnie posłucham . - odrzekł .
Kurde , muszę go jakoś zniechęcić . Mam mu wszystko o sobie mówić ? Nawet go nie znam . Po cholere wsiadałam do tego samochodu . Wtem przez myśl przeszła mnie myśl , jakbym tułała się po ciemnościach tym nieszczęsnym autobusem .
- Chodzi o chłopaka . - odparłam w końcu . Może to go odrzuci .
- Aaaaa , tego to ja nie zrozumiem . - odpowiedział lekko rozbawiony .
JEST ! Nawet nie wiem kiedy ale lekko zachichotałam dumna ze swojego małego zwycięstwa .
- To gdzie dokładnie musisz dostarczyć ? - zapytał i kiwnął głową na zamówienie .
Zaczęłam szperać w kieszeni i wyciągnęłam z niej małą karteczkę . Wytężyłam wzrok aby odczytać te bazgroły .
- Holborn . - spojrzałam na niego z uśmiechem .
Oblizał seksownie swoje wargi . Był pociągający i to strasznie .
Zaparkował .
- No to jesteśmy . - odparł i posłał mi ciepłe spojrzenie .
Zatonęłam w jego niebieskich oczach . Kiedy się otrząsnęłam zabrałam szybko speszona wzrok i wyjrzałam za szybę .
- Rzeczywiście .- odpowiedziałam miło i wysiadłam z samochodu .
Zamknęłam za sobą drzwiczki , a mój nowy " przyjaciel " stanął koło mnie .Oparł się o samochód i włożył ręce do kieszeni . Czyli nie ma co liczyć , że się odczepi . No dobra i tak już do domu nie daleko . Ruszyłam w stronę budynku z numerem 14 . Wspięłam sie po schodach i zapukałam do drzwi . Otworzył mi chłopak o jasnej cerze i brunatnych włosach , roztrzepanych na wszystkie możliwe strony . Rysy jego twarzy wyglądały młodo i szacując mógł mieć około dziewiętnastu lat . Uśmiechnął sie do mnie czarująco , a moje policzki oblał czerwony rumieniec .
- Oto pańskie zamówienie . - powiedziałam i podałam mu siatkę .
Przynajmniej się nie zacięłam w połowie zdania .
- Dzięki .- odpowiedział i wyciągnął z kieszeni cały banknot .
Podał mi go . Zaczęłam grzebać w kieszeni w poszukiwaniu jakiś drobnych , aby mu wydać .
- Reszty nie trzeba . - powiedział , ukazując swoje zęby w uśmiechu .
Spojrzałam na niego zdziwiona . Okej jego strata . Schowałam banknot do kieszeni spodni i spojrzałam na jego twarz .
- Dziękuję i zapraszamy ponownie .
- Na pewno wpadnę po kawę . - odrzekł i przeszył mnie wzrokiem od góry do dołu . Boże to jeden z tych typków , co flirtują z każdą dziewczyną .
Posłałam mu sztuczny uśmiech .
- To do zobaczenia .
Odmachał mi na pożegnanie i zamknął drzwi .Obróciłam się na piętach w stronę tajemniczego nieznajomego , a moich uszu dobiegł jego aksamitny śmiech .
Spojrzałam na niego z pytającym wzrokiem . Jego śmiech rozbrzmiewał w mojej głowie .
- Ze wszystkimi chłopakami tak rozmawiasz ? - zapytał rozbawiony .
- Wiesz chyba tylko z takimi , którzy nie są tobą . - odpowiedziałam z grymasem , chociaż na prawdę lekko mnie pociągał . W gruncie rzeczy nie wiem jak to było możliwe , bo spędziłam z nim jakieś 10 minut ale okej . To przecież mój zryty łeb tego nikt nie ogarnie.
Obróciłam się na piętach w lewą stronę i ruszyłam przed siebie , pustym chodnikiem. Zaraz mnie dogonił . Chyba nie brał mnie na poważnie .
- Chodziło mi o to , że wyglądałaś uroczo . - powiedział , po czym spojrzał na mnie z seksownym uśmiechem na twarzy .
Wewnątrz siebie wybuchłam gorzkim śmiechem .
-Nie , to było żenujące. - odpowiedziałam powstrzymując się od uśmiechu .
Koleś był chyba ślepy .
- Musze częściej brać zamówienia na tą Latte .
Lekko zachichotałam i spojrzałam na jego wargi . Znów je oblizał .
- Koniecznie musze zmienić pracę . - odrzekłam , a moje kąciki ust uniosły się do góry .
Doszliśmy pod moją kamienicę . Zatrzymałam się ,a on stał tuż przede mną .
- Wiesz przede mną nie da się schować . - odparł już lekko na poważnie .
Miałam mieszane uczucia co do tego typa . Właśnie miałam go w końcu zapytać , czy łaskawie zdradzi mi swoje imię , ale w tej samej chwili zawibrował telefon w jego kieszeni . Wyciągnął go i zerknął na ekran .
Na jego twarzy malowała sie powaga .
- Przepraszam . - wyszeptał i posłał mi uśmiech .- Jakoś cię znajdę i się do ciebie odezwę . dodał i ruszył w tą stronę , którą przyszliśmy . Szedł tyłem , patrząc na mnie .
- Niby jak ? - zapytałam zdziwiona i skrzyżowałam niepewnie ręcę na piersi .
- Mam swoje źródła . - odrzekł i uniósł obie ręce do góry , a potem opuścił je i posłał mi ostatni zniewalający uśmiech . Potem obrócił się i przyspieszył , znikając za rogiem budynku .
Pokręciłam przecząco głową . To musi być sen i chcę się już obudzić , bo jak w tej części snu dzieją się takie rzeczy , to ja nie chcę widzieć tego tragicznego zakończenia , a tym bardziej brać w nim udział .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz