środa, 4 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 8

Przełknęłam ślinę i spojrzałam na jego zniewalający uśmiech . Oparł się o mały bar i dalej mi się przyglądał .
- Bardzo śmieszne .- odpowiedziałam nabierając powagi .
Posłał mi kolejny uśmiech .
- Jesteś tu sama ? - zapytał uwodzicielskim głosem i nachylił się nade mną .
- Nie .- odrzekłam , po czym zatonęłam w jego cudnych oczach . Pomyślałam o Alex ale nie mogłam oderwać wzroku od chłopaka .
- To czemu tak sama tutaj  stoisz ? - zapytał .
- A co ? nie można . - wypiłam kolejny kieliszek i lekko się skrzywiłam .
Uśmiechnął się uroczo i znów jego wzrok skupił się na mnie .
- Napijesz się ? - zapytałam lejąc kolejny kieliszek .
- Nie , dziękuję .-odpowiedział miłym tonem a ja przełknęłam kolejną porcję .
Zadziwił mnie swoją odpowiedzią ale nie miałam zamiaru przerywać mojego " procesu zapominanią " jak to nazwałam .
- A ty co tutaj robisz ? -spytałam z uśmiechem .
- Szukam kogoś . - odpowiedział tajemniczo . - Ale chyba już znalazłem . - dodał z łobuzerskim uśmiechem .
Zatkało mnie totalnie . Już miałam odpowiedzieć kiedy to na moim horyzoncie pojawił się David . Nie tylko nie teraz ! Obróciłam się przodem do barku i zasłoniłam twarz włosami . Chłopak zaczął mi się dziwnie przyglądać .
- O co chodzi?- spytał .
Wtedy podszedł do mnie David , a ja kątem oka zobaczyłam tylko jego bordową koszulę .
- No nareszcie cię złapałem Jules. - powiedział lekko zadowolony .
- I co masz teraz zamiar zrobić ? - zapytałam ze złością .
Spojrzałam na jego twarz , na której malowało się nieporozumienie .
- Chodź na górę to spokojnie porozmawiamy . - powiedział spokojnie i chwycił mnie za nadgarstek . Wyrwałam rękę z jego uścisku .
- Daj mi spokój .- powiedziałam nieco głośniej i zrobiłam krok w tył .
David poszedł w moje ślady coś mamrocząc lecz drogę zagrodził mu nieznajomy chłopak .
- Masz jakiś problem ? - zapytał podniesionym głosem nieznajomy i zmierzył Davida wzrokiem . Byli tego samego wzrostu .
- Nie wtrącaj się . -odrzekł wkurzony David i popchnął chłopaka .
Wtedy nieznajomy rzucił sie na niego z pięściami . zaczęli szamotać się ze sobą , a kilka osób widzących to stanęło i zaczęło im dopingować . Boże , sama muszę reagować .
Podeszłam do nich ostrożnie ale szybkim i niepewnym krokiem . Wyciągnęłam dłonie i zaczęłam ich rozdzielać , co zresztą nie dało żadnych skutków . Chłopak , który jeszcze przed chwilą stał obok mnie odepchnął mnie lekko ręką do tyłu. Bójka zaczęła się na nowo. Stałam spanikowana nie wiedząc co mogę jeszcze zrobić . jacy oni wszyscy są pojebani ! Do akcji wkroczył jakiś koleś w kruczoczarnych włosach nieco wyższy od dwójki walczących kretynów . No jeden mądry się znalazł . Zaczęłam rozglądać sięw poszukiwaniu Alex . Znalazłam ją stojąca zaraz na przodzie z przerażoną miną . Podbiegłam do niej . Wzięła mnie na zszokowana na bok i powiedziała odrętwiałym głosem , aby poszła na górę i tam na nią zaczekała . Nie miałam zamaru zaprzeczać ale bałam się ją zostawić tu samą . Ostatecznie uspokoiła mnie i powiedziała , ze nad wszystkim zapanuje . Chciałam jej wierzyć na słowo . Weszłam po schodach na górę zapamiętując ostatnie odgłosy bójki . Tłum , który zebrał się wokół tych dwóch palantów dalej żywiołowo dopinował oby dwóch .  Weszłam do pokoju Alex pozostawiając drzwi na wpół otwarte . Zaczęłam nerwowo przechadzać się po pomieszczeniu . Boże Alex tu przyjdzie i obiecuję, żęidę do DOMU ! PROSTO DO DOMU ! Po co ten koleś się wtrącił ? Poradziłabym sobie  tym dupkiem Davidem . A może dobrze , że się wtrącił ? Chciał tylko pomóc . Zresztą to David go popchnął . nie no kurwa muszę skończyć ztym debilnym gadaniem sama do siebie ! Co ja mam jakieś rozdwojenie jaźni ? jestem taka wściekła , że to przeze mnie Alex może mieć kłopoty . Znów podjęłam bezsensowną rozmowę ze sobą , kiedy to na korytarzu rozległa się chicha rozmowa .I to na pewno nie był głos Alex . Ciekawa umilkłam i podeszłam bliżej drzwi . Głosy stały się wyraźniejsze . Jednak tony mieszały się ze sobą i muzyką dochodzącą z dołu . Przyłożyłam głowę jeszcze bliżej drzwi .
- I co ... załatwiłeś już tą sukę ? - zapytał jeden męski głos.
- Daj mi trochę więcej czasu .
- Ile jeszcze mamy czekać ? Koleś nie daje kasy to my mu kasujemy siostrę . Proste . Chyba , że wymiękasz stary .
Co ? Kto to kurwa jest ? Kogo skasować ? ! Nie no musze to zrobić bo wybuchnę . Otwarłam drzwi i wyjrzałam na korytarz . Oby dwie głowy chłopaków zwróciło się ku mnie . I znów mnie zamurowało . jednym z kolesi był chłopak , który przed chwilą rzucił sie na Davida z pięściami . Nawet nie wiem jak mu było na imię . Drugi to był mężczyzna o wyraźniejszych rysach twarzy aczkolwiek był wyższy od " kumpla obok " . To koleś , który rozdzielił bójkę na dole .Chłopak z zielono - niebieskimi oczami miał rozciętą wargę to ciekawe jak wygląda David ! Ruszyłam niezdarnie i powoli w stronę schodów , gry drogę zagrodził mi koleś w kruczoczarnych włosach .
- Dokąd się wybierasz panienko ? - zapytał ze sztucznym uśmiechem.
Chciałam się stąd jak najszybciej urwać .
- Tom zostaw ją . - usłyszałam głos za sobą .
- Nie przegapię takiej okazji . Nie jestem takim pojebańcem jak ty . - powiedział Tom i zza pleców ( ze spodni ) wyciągnął pistolet . Małą czarną podręczną broń .
Boże !!!!!!!!!!!!! Z moich ust wyrwał się lekki pisk, a na twarzy zagościło przerażenie . Cofnęłam się do tyłu . Tom celował mi prosto w głowę ! W moich oczach pojawiły się łzy spowodowane bezradnością . Kurwa co mam robić ? Mój mózg właśnie wybuch i tysiąc czarnych scenariuszy przeszło mi przez głowę .
- Nathan nie każ mi długo czekać . - powiedział mężczyzna do chłopaka , który stał za mną.
NIE I JESZCZE ON ? JUŻ PO MNIE !? .Krzyczałam na siebie w środku . Moje przerażenie i strach rosło z każdą sekundą a oczy napełniły się słonym płynem .
- Tom weź spuść tą broń i wyluzuj. - powiedział chłopak za mną ( a więc miał na imię Nathan ) .
- Nie ma kurwa żądnego wyluzuj . Daliśmy ci zadnie i masz je wykonać a jak nie to sami się tym zajmiemy .- powiedział groźnie Tom i spojrzał na chłopaka , który zbliżył się do mnie i stanął przed mną zasłaniając mnie swoją piersią .
Czego oni ode mnie chcieli ?
- Proszę ... nie rób tego ...-powiedziałam a raczej wyszeptałam zapłakanym tonem .
Chłopak spojrzał na mnie ( według mnie z czułością ale nie zwracałam na to uwagi . JAKIŚ KOLEŚ MIERZYŁ DO MNIE Z PISTOLETU ) i ruszył szybkim  krokiem ku Tomowi .Nic więcej nie zdążyłam zauważyć , bo upadłam na ziemię . Czułam okropny ból z tyłu czaszki . Ostatkami sił dostrzegłam kontury jakiegoś chyba łysego faceta , który zadał mi cios . Straszny ból przeszył moje bezwładne ciało . Oczy same zaczęły mi się zamykać .