Po godzinie 13 ruch w kawiarni trochę zmalał , a więc zostawiłam Lucy na chwilę samą i udałam się do James'a . Chciałam przekazać mu pieniądze za wczoraj . Zapukałam do jego małego biura i weszłam do środka po słowie " proszę " . Uśmiechnęłam się wchodząc niepewnie .
- Cześć James . - przywitałam się . - Przyniosłam ci pieniądze za wczoraj i resztę dni . -wygrzebałam z kieszeni kilka banknotów i podałam w jego stronę . Westchnął i wziął pieniądze z mojej dłoni .
- Dziękuję . - odpowiedział prawie grzecznie . - Mogłabyś teraz dać mi chwilę spokoju ? - zapytał retorycznie .
Nie wiem co mu było ale wyszłam posłusznie i poszłam w stronę kasy , gdzie Lucy realizowała już połowę zamówień . Stanęłam oparta o blat .
- Duży tłok dzisiaj c'nie ? - zapytała Lucy kiedy skończyła obsługiwać ostatniego klienta .
Spojrzała na mnie uśmiechnięta . Ręką otarła czoło . Przytaknęłam na jej pytanie .
- Słuchaj nie wiesz gdzie tu można się dobrze zabawić . Wiesz jakiś klub czy coś ? - spytała Lucy po raz drugi .
- W okolicy to raczej tylko w tym studiu ale nie polecam . - odpowiedziałam szybko . - Najlepiej będzie jak wpadniesz na jutro na imprezę do mojej kumpeli . - dodałam z przekonującym uśmiechem .
Lubiłam Lucy i w końcu potrafiła się dobrze bawić , więc czemu miałabym jej nie zapraszać na imprezę w stylu Alex , czyli dziką .
- Impreza ? - odrzekła podekscytowana Lucy . - Trzeba było tak od razu . - w tym momencie przerwał jej głos James'a :
- dziewczyny , co to za pogaduchy ? Bierzcie się do roboty . - powiedział stanowczym tonem i klasnął w dłonie poganiając nas . Po chwili zniknął za drzwiami .
- Co mu jest ? - zapytałam zdziwiona .
Lucy odwzajemniła moje spojrzenie i machnęła ramionami na znak " nie wiem " .
- Lepiej wziąć się do roboty . - westchnęła i podała mi szmatkę .
Wzięłam ją i ruszyłam w stronę stolików , aby wyczyścić je do czysta . Chociaż szczerze nawet nie było czego czyścić . Podajże dwa czy trzy stoliki ubrudzone były kawą lub czekoladą . Lucy natomiast zajęła się rozpakowywaniem jakiś paczek , które stały na zapleczu . Wytarłam szybkimi ruchami wszystkie blaty i usiadłam na krześle zmęczona . Odetchnęłam głęboko i wyjrzałam za okno , przy którym siedziałam . Moją uwagę przykuł łysawy mężczyzna . Był na 100 % starszy ode mnie co zauważyłam po rysach jego twarzy . Wytężyłam wzrok aby lepiej mu się przyjrzeć . Ubrany był w czarną skórzaną kurtkę i biały T-shirt . Stał oparty o mur jakiejś starej kamienicy . Jego wzrok czujnie obserwował każdy mój ruch . Nie no jeszcze brakowało mi jakiegoś faceta na doczepkę . Obróciłam głowę w bok i podskoczyłam przerażona kiedy ktoś otworzył z impentem drzwi z kawiarni . Ulżyło mi kiedy do pomieszczenia wpadła Alex . Spojrzałam na szybę . Facet zniknął . Jeny ale ja dramatyzuje . Pewnie czekał na kogoś i tyle , a że ja mu się przyglądałam jak wariatka i moje myśli były po prostu zryte to już inna sprawa .
- No już zbieraj się . - powiedziała Alex prawie skacząc z radochy .
- Jak ? Co ? - zapytałam wyrwana z rozmyślań . - Przecież jeszcze nie ma nawet 15.00 . - spojrzałam z wyrzutem na zegarek . Dochodziło pięć po trzeciej . Nawet zegarek nie chce ze mną współpracować . - A no racja .
Podniosłam się z trudem z krzesła . lęk przed tym jej pomysłem znów powrócił . Co ona kombinuje ?
- Poczekaj , zaraz wracam . - odpowiedziałam padniętym głosem i udałam się ku zapleczu .
- Byle szybko . - usłyszałam za sobą .
- Tak , jasne .-odpowiedziałam sama do siebie .
Hej może nie będzie tak źle ? Może to będzie coś odlotowego ! - Pocieszałam się w głębi . Ale przeczucia miałam inne . Zdjęłam koszulkę i ubrudzony kawą fartuch , po czym włożyłam czystą bluzkę w paski . Przeczesałam ręką włosy , które się naelektryzowały i nałożyłam płaszcz . Weszłam do schowka w poszukiwaniu Lucy .
- To ja będę spadać . - odezwałam się kiedy w końcu ją znalazłam .
Zapisywała coś na kartce . Coś podliczała . Kiedy usłyszałam mój głos podniosła się z nad stołu i posłała mi miłe spojrzenie .
- A co do imprezy to widzimy się jutro około 22 .00 . - ciągnęłam dalej . - Adres wyślę ci jeszcze na komórkę .
- Okej . Na pewną wpadnę . - powiedziała ucieszona Lucy po czym zrobiła kilka śmiesznych ruchów tanecznych . Oby dwie wybuchłyśmy śmiechem . Pomachałam jej na pożegnanie i udałam się ku wyjściu . Alex stała z niecierpliwym wyrazem twarzy .
- No nareszcie ! - odetchnęła .
Przewróciłam oczami po czym wyszłyśmy ze Starbucks'a . Wsiadłam do jej granatowego lecz kobiecego samochodu . już po chwili jechałyśmy prostą ulicą .
- Mogę się już dowiedzieć co to za " niespodzianka " ? -zapytałam ciekawa .
- No dobra powiem ci ale pod warunkiem , że nigdzie nie uciekniesz . - powiedziała Alex prawie podskakując za kierownicą .
Dobra zaczynałam się poważnie zastanawiać nad wyskoczeniem z samochodu . Wbiła we mnie błagalny wzrok za co ją skarciłam ale zgodziłam się .
- No to jedziemy na ZAKUPY ! - wyszczerzyła się .
- Co ? - zakrztusiłam się własną śliną.
Jakie zakupy do jasnej cholery ? Nie ja po prostu ją ukatrupie . Złapałam głęboki oddech . Nie przepadałam za zakupami , przynajmniej od jakiś 2 lat . Kiedy czegoś potrzebowałam to szłam w ostateczności . PO prostu nie lubiłam patrzeć na te wszystkie panienki , które chodziły i piszczały na każdą wystawę w sklepach . Nie wie co w tym było takiego fajnego .
- Nie no ja wysiadam . - oznajmiłam zrezygnowana .
- Oj no Jules . Jutro impreza i trzeba nam coś wybrać . - spojrzała na jezdnię a potem znów na mnie .
Chyba tobie trzeba coś wybrać .
- Mówiłam ci kiedyś , że cię nienawidzę ? - zapytałam z gorzkim uśmiechem .
- Ja też cię kocham . - rzekła szczęśliwa Alex .
Siedziałam przez chwilę chicho opanowując złość . Alex sprawnie zaparkowała pod jakimś centrum handlowym .
- No to jesteśmy na miejscu . - złapała za drzwiczki wysiadając z auta , a ja poszłam w jej ślady .
Udałyśmy się na ogromne centrum . Kiedy weszłyśmy byłam jeszcze bardziej zrezygnowana , już nawet chciałam ratować się ucieczką ale Alex wzięła mnie pod rękę i ruszyła w stronę jakiś marnych wystaw z ubraniami .Po kilku sklepach moje nogi już wysiadały ze zmęczenia . Jak ona z tym wszystkim wyrabiała ? Z każdym " cudownym " sklepem jej nogi nabierały szybszego tempa . Po paru ( długich jak dla mnie ) godzinach znalazłyśmy sklep gdzie Alex wybrała sobie cały zestaw , a mianowicie czerwoną koszulę w kratę i do tego biała bluzkę na ramiączkach z nadrukiem czaszki . Pod wpływem jej długich namów ( a praktycznie z przymusu ) kupiłam sobie skórzaną czarną kurtkę zapinaną na bok . Normalnie przyrzekłam jej , że to była moja ostatnia wizyta w centrum handlowym , przynajmniej na jakiś rok . kiedy wróciłam do domu nawet cieszyłam się , że Alex tak nalegała na tą niespodziankę. Zaczęłam uśmiechać się sama do siebie . Przed położeniem się do łóżka uporałam się jeszcze z tymi naczyniami i udałam się pod ciepły prysznic , który zawsze mnie relaksował . Położyłam się do łóżka około 23.00 nie jedząc nic , dlatego żę wcześniej byłyśmy z Alex na pizzy .
Następnego dnia obudziłam się wyspana . Zerknęłam na zegarek . Dochodziła 9.23 . Podniosłam się z łóżka . Dzisiaj nareszcie sobota . Lecz nie nacieszyłam się długo tą chwilą i opadłam znowu na pościel , przypominając sobie o imprezie . Zakryłam sobie głowę kołdrą . Oj będzie się działo.
Przepraszam , że tak późno dodałam ten rozdział i że tak przyśpieszyłam tą akcję ale chcę już przejśc do kolejnego rozdziału ; )
Wspaniały <3
OdpowiedzUsuńCzy to był Maxxxiu ? ;3
Czekam na next ! Życzę weny i zapraszam do mnie na :
http://maybeshowmelove.blogspot.com/
Fajnie fajnie Jula :*
OdpowiedzUsuń